31.08.2021 19:02
Jaśniejący Płomień nie doczekał się odpowiedzi. Po zdecydowaniu się na specyficznego, przezroczystego grzyba gigantycznych rozmiarów stracił z oczu drugi łup ze względu na przejazd potwora, którego wielkie cielsko zatrzęsło ziemią. Niezrażona niczym Roziskrzona Noc zdawała się zupełnie nie rejestrować zmian w otoczeniu, tak bardzo zafiksowała się na czymś, co czaiło się w rowie.
Gdy tylko kątem oka pochwyciła ruch, faktycznie mogłoby przemknąć jej przez myśl, że przydałaby się teraz Lśniąca Sadzawka. Nie była jeszcze do końca pewna w czym dokładnie, ale w tym czymś, co tak dziwnie szeleściło, szamotały się dwa małe ciałka kociąt. Szamotały się panicznie i popiskiwały, ale miały już coraz mniej sił. Były wyraźnie osłabione i głodne. Wojownika nie mogła wiedzieć jak okrutni potrafili być Dwunodzy. Choć właśnie miała przed sobą dowód. Przejeżdżając tędy prawie dwa wschody słońca temu wyrzucili z potwora jeszcze nawet nie dwuksiężycowe kociaki, które urodziła na Osiedlu rasowa pieszczoszka. Odebrali jej maleństwa, nie chcąc zapewniać opieki trzem kotom. Ojcem natomiast był krążący, około-osiedlowy samotnik, sprawca całego zamieszania.
Wichrzaczka nie znała tych okoliczności, dostrzegała natomiast, że malce mają na szyjach zawiązane, o ironio losu, kokardki. Niebieską i różową. Ale na rozważania raczej nie było teraz czasu.
Gdy tylko kątem oka pochwyciła ruch, faktycznie mogłoby przemknąć jej przez myśl, że przydałaby się teraz Lśniąca Sadzawka. Nie była jeszcze do końca pewna w czym dokładnie, ale w tym czymś, co tak dziwnie szeleściło, szamotały się dwa małe ciałka kociąt. Szamotały się panicznie i popiskiwały, ale miały już coraz mniej sił. Były wyraźnie osłabione i głodne. Wojownika nie mogła wiedzieć jak okrutni potrafili być Dwunodzy. Choć właśnie miała przed sobą dowód. Przejeżdżając tędy prawie dwa wschody słońca temu wyrzucili z potwora jeszcze nawet nie dwuksiężycowe kociaki, które urodziła na Osiedlu rasowa pieszczoszka. Odebrali jej maleństwa, nie chcąc zapewniać opieki trzem kotom. Ojcem natomiast był krążący, około-osiedlowy samotnik, sprawca całego zamieszania.
Wichrzaczka nie znała tych okoliczności, dostrzegała natomiast, że malce mają na szyjach zawiązane, o ironio losu, kokardki. Niebieską i różową. Ale na rozważania raczej nie było teraz czasu.
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwania zielony
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwania zielony
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W