Jaśniejący Płomień nie doczekał się odpowiedzi. Po zdecydowaniu się na specyficznego, przezroczystego grzyba gigantycznych rozmiarów stracił z oczu drugi łup ze względu na przejazd potwora, którego wielkie cielsko zatrzęsło ziemią. Niezrażona niczym Roziskrzona Noc zdawała się zupełnie nie rejestrować zmian w otoczeniu, tak bardzo zafiksowała się na czymś, co czaiło się w rowie.
Gdy tylko kątem oka pochwyciła ruch, faktycznie mogłoby przemknąć jej przez myśl, że przydałaby się teraz Lśniąca Sadzawka. Nie była jeszcze do końca pewna w czym dokładnie, ale w tym czymś, co tak dziwnie szeleściło, szamotały się dwa małe ciałka kociąt. Szamotały się panicznie i popiskiwały, ale miały już coraz mniej sił. Były wyraźnie osłabione i głodne. Wojownika nie mogła wiedzieć jak okrutni potrafili być Dwunodzy. Choć właśnie miała przed sobą dowód. Przejeżdżając tędy prawie dwa wschody słońca temu wyrzucili z potwora jeszcze nawet nie dwuksiężycowe kociaki, które urodziła na Osiedlu rasowa pieszczoszka. Odebrali jej maleństwa, nie chcąc zapewniać opieki trzem kotom. Ojcem natomiast był krążący, około-osiedlowy samotnik, sprawca całego zamieszania.
Wichrzaczka nie znała tych okoliczności, dostrzegała natomiast, że malce mają na szyjach zawiązane, o ironio losu, kokardki. Niebieską i różową. Ale na rozważania raczej nie było teraz czasu.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W