Popiskiwały, ale coś niemrawo. Zdecydowanie ciszej od momentu, w którym zerwana została z nich dziwna błona, utrudniająca oddychanie i jakiekolwiek ruchy. Kociaki wcisnęły mordki w puchaty ogon wybawczyni, ale nadal daleko im było do spokojnych klusek. Drżały, ich ciałka były ochłodzone, mimo że aktualnie pogoda nawet dopisywała. Niestety kociaki spędziły w tym ponurym miejscu przynajmniej noc i zapewne jakieś wspomnienia z całego zdarzenia odłożą się im w pamięci. Na pierwszy rzut oka wyglądały na zdrowe, lecz na pewno nie byłyby zdolne zrobić paru kroków, pewnie jeszcze w ogóle nie uczyły się chodzić... Jeden z kociaków zaczął nawet, dziwnie uspokojony chwilowym odczuciem ciepła, którego od dawna nie zaznał, zamykać niewybarwione ślepia.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W