01.01.2022 17:28
Bardziej niż głód, zaniepokoił ją zapach lisa. Zwietrzały, bo zwietrzały, ale sam fakt, że zwierz niedawno kręcił się w tej okolicy, mógł oznaczać, że tu wróci. Zmarszczyła grzbiet nosa, zerkając ukradkiem na mordki towarzyszy, ale ich właściciele nie wyglądali na zaalarmowanych. Idąc, obserwowała niknące słońce i wsłuchiwała się w skrzypienie śniegu, które generowały jej krępe łapy w połączeniu ze słusznym ciężarem ciała. Mróz nie popuszczał. Zdawała sobie sprawę, że jest już ciemno, w zasadzie noc, gdy śnieg zaczął prószyć delikatniej. Gdy uniosła pyszczek, zorientowała się, że chmur jest mniej. Jedna nie wpadała na drugą, nie kłębiły się i nie walczyły o dominację na Srebrnej Skórce. Mętna Łapa zmrużyła podejrzliwie zielonkawo-złociste ślepia, czując w końcówkach palców u stóp pulsujący niepokój.
Taflę mętnej wody dostrzegła jako ostatnia, tak jakby coś przyćmiło jej spostrzegawczość. Z jednej strony nie wierzyła w znaki, z drugiej, miała poczucie, że to miejsce jest znaczące. Że to cel ich podróży. Potwierdzał to miękki uśmiech Łabędzia i spojrzenie, którym ją omiótł. Rudą kotkę, jak i... Szepczącą Wodę, która nie przypominała bagna, jak to zdarzyło się jej w myślach nazywać to miejsce, zanim go nie ujrzała na własne oczy. Ciekawe czy ta oblodzona powierzchnia jest w ogóle chętna do pogawędek.
Jednak Kosowa Pieśń wiedziała co robić, a przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Jakby była czymś wiedziona. Niepokój przeniósł się z palców i ogarnął całe, rude, kosmate stopy. Utrzymując się na łapach z widocznym trudnem, zdołała porozumiewawczo mrugnąć do czarnej kocicy. Przyglądała się jej jeszcze przez chwilę, po czym nerwowo zamrugała powiekami, jakby chcąc odpędzić od siebie niewygodne myśli. Skinęła łbem na słowa Łabędzia, które docierały do niej jakby przez mgłę. Była jednak świadoma ich znaczenia. Chwiejąc się, ruszyła zająć miejsce przy drugim boku przyszłej przywódczyni, chcąc ogrzać ją długim futrem. Wszystkim doskwierał głód, ale polowanie w ciemności, w nieznajomej okolicy nie było dobrym pomysłem. Wzmocni ją sen, choćby najkrótszy.
– Czuję, że opadam z sił. Obudź mnie zanim zaśniesz. – szepnęła tylko, utrzymując z partnerem kontakt wzrokowy, zanim jej głowa nie opadła na zaśnieżoną ziemię.
Taflę mętnej wody dostrzegła jako ostatnia, tak jakby coś przyćmiło jej spostrzegawczość. Z jednej strony nie wierzyła w znaki, z drugiej, miała poczucie, że to miejsce jest znaczące. Że to cel ich podróży. Potwierdzał to miękki uśmiech Łabędzia i spojrzenie, którym ją omiótł. Rudą kotkę, jak i... Szepczącą Wodę, która nie przypominała bagna, jak to zdarzyło się jej w myślach nazywać to miejsce, zanim go nie ujrzała na własne oczy. Ciekawe czy ta oblodzona powierzchnia jest w ogóle chętna do pogawędek.
Jednak Kosowa Pieśń wiedziała co robić, a przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Jakby była czymś wiedziona. Niepokój przeniósł się z palców i ogarnął całe, rude, kosmate stopy. Utrzymując się na łapach z widocznym trudnem, zdołała porozumiewawczo mrugnąć do czarnej kocicy. Przyglądała się jej jeszcze przez chwilę, po czym nerwowo zamrugała powiekami, jakby chcąc odpędzić od siebie niewygodne myśli. Skinęła łbem na słowa Łabędzia, które docierały do niej jakby przez mgłę. Była jednak świadoma ich znaczenia. Chwiejąc się, ruszyła zająć miejsce przy drugim boku przyszłej przywódczyni, chcąc ogrzać ją długim futrem. Wszystkim doskwierał głód, ale polowanie w ciemności, w nieznajomej okolicy nie było dobrym pomysłem. Wzmocni ją sen, choćby najkrótszy.
– Czuję, że opadam z sił. Obudź mnie zanim zaśniesz. – szepnęła tylko, utrzymując z partnerem kontakt wzrokowy, zanim jej głowa nie opadła na zaśnieżoną ziemię.
.
.
![]() | I'M SURE THE CURRENT WON'T MIND IF WE rest our bodies for the night and leave before sunriseno one else to disturb us, we enjoy the night ![]() ⚓⚓⚓ b u t.. i t.. b r i n g s.. m e.. t o.. l i f e |
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: VsSF295.gif]](https://imgur.com/VsSF295.gif)
![[Obrazek: EFcdnXr.png]](https://imgur.com/EFcdnXr.png)