06.02.2022 11:43
Czas akurat zgrał się idealnie by rodzeństwo ponownie stanęło razem. Jenot ostatnio nie był widziany w obozie i chyba każdy wiedział do tej pory dlaczego. Dość przykra i zaciekła choroba która zaczęła trawić jego organizm. Kaszel, katar, dość silna gorączka całkowicie wykluczyła młodego kota z jakiegokolwiek kontaktu z innymi. Może cena za kocięcą głupotę? Może zwyczajny przypadek? Jednak niezależnie, efekt przyjemny nie był. Jenot leżał dłuższy czas pod opieką Fairy'iego, który starał się utrzymać kociaka przy życiu. Po jakimś czasie leczenie w końcu zaczęło przynosić efekty, ale nadal musiał jeszcze poczekać nim mógł wystawić łapę za Ważkową Grotę.
Jednak objawy w końcu ustąpiły i poza faktem że nadal był trochę osłabiony, Jenot wydawał się zdrowy. Fairy w końcu zdecydował że Jenot może opuścić grotę, bez ryzyka zarażenia połowy obozu. Mimo że czuł nadal w łapach czas spędzony w Ważkowej Grocie, był doprawdy szczęśliwy że mógł swobodnie znowu biegać po obozie. W pierwszej kolejności Jenot zdecydował się zobaczyć z matką i rodzeństwem. Chociaż szczerze nie spodziewał się znaleźć ich wszystkich w jednym miejscu. Było to dość niespodziewane. Młody kocur pojawił się za resztą rodzeństwa, pojawiając się praktycznie znikąd, gdy reszta była przejęta...czymś.
Od razu do jego nosa dotarła nieprzyjemna woń wymiocin. Pyszczek Jenota lekko się zmarszczył, a sam samczyk zaczął czuć niepokój. Oby tylko Tsunami nie złapała teraz czegoś. Miał nadzieję że jej jakoś nie zaraził. Do uszu Jenota nie dotarła cała konwersacja bo pojawił się w połowie rozmowy, ale dotarło parę rzeczy. - Co mówicie o Gronostaju? – Zapytał, przekrzywiając głowę. Coś dosłyszał wcześniej o imionach. I...ciąży? Oho! Większy niż normalnie brzuch. Wymioty. Gadka o ciąży. Chyba rozumiał do czego to zmierza...
- Hej wszyscy! Em...Fairy w końcu wypuścił mnie z groty...chyba przegapiłem co tu się dzieje... – Jenot powiedział z uśmiechem przymykając oczy. Spojrzał następnie po rodzeństwie, chcąc jakiegoś potwierdzenia. Czy...będzie ich więcej...?
Jednak objawy w końcu ustąpiły i poza faktem że nadal był trochę osłabiony, Jenot wydawał się zdrowy. Fairy w końcu zdecydował że Jenot może opuścić grotę, bez ryzyka zarażenia połowy obozu. Mimo że czuł nadal w łapach czas spędzony w Ważkowej Grocie, był doprawdy szczęśliwy że mógł swobodnie znowu biegać po obozie. W pierwszej kolejności Jenot zdecydował się zobaczyć z matką i rodzeństwem. Chociaż szczerze nie spodziewał się znaleźć ich wszystkich w jednym miejscu. Było to dość niespodziewane. Młody kocur pojawił się za resztą rodzeństwa, pojawiając się praktycznie znikąd, gdy reszta była przejęta...czymś.
Od razu do jego nosa dotarła nieprzyjemna woń wymiocin. Pyszczek Jenota lekko się zmarszczył, a sam samczyk zaczął czuć niepokój. Oby tylko Tsunami nie złapała teraz czegoś. Miał nadzieję że jej jakoś nie zaraził. Do uszu Jenota nie dotarła cała konwersacja bo pojawił się w połowie rozmowy, ale dotarło parę rzeczy. - Co mówicie o Gronostaju? – Zapytał, przekrzywiając głowę. Coś dosłyszał wcześniej o imionach. I...ciąży? Oho! Większy niż normalnie brzuch. Wymioty. Gadka o ciąży. Chyba rozumiał do czego to zmierza...
- Hej wszyscy! Em...Fairy w końcu wypuścił mnie z groty...chyba przegapiłem co tu się dzieje... – Jenot powiedział z uśmiechem przymykając oczy. Spojrzał następnie po rodzeństwie, chcąc jakiegoś potwierdzenia. Czy...będzie ich więcej...?
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W