19.05.2022 10:55
Szum rzeki coraz intensywniej wdzierał się w ich rozmowę, aż wreszcie jego głośność sięgnęła apogeum, gdy dotarli do samego brzegu. Łabędź szedł od strony wody, gestem głowy prosząc, by Zmierzch przeszła na jego prawy bok, dalszy od krawędzi. Nie chciał ryzykować wpadnięcia terminatorki do rwącego strumienia, a przy obecnej pogodzie nie byłoby to znowuż takie trudne; mieli ślisko pod łapami. Minęli Zatopione Korzenie - miejsce, gdzie kilka drzew rosło tuż przy samej rzece, a ich potężne korzenie częściowo wystawały z wody, czyniąc to miejsce idealnym stanowiskiem do połowu ryb. To właśnie tutaj Łabędź złapał swoją pierwszą rybę i przypuszczał, że pewnego dnia uda się tu na nauki ze Zmierzchową Łapą. Tego dnia jednak było w odczuciu kocura wciąż za chłodno, dlatego bez żalu kierował ich dalej, do Wilgotnych Skałek.
- Zdarza się, że jeden klan odbiera drugiemu część terytorium - przyznał. Kolejne słowa mówił już głośniej, nie chcąc dać się zagłuszyć szumiącej rzece: - Choć jeśli mam być szczery, nie sądzę, by działo się to często. Trochę już żyję, a za mojego życia do żadnego tego typu konfliktu nie doszło. - Albo doszło, ale na niedostępnych dla Klanu Rzeki granicach... Raczej żaden klan nie chciałby chwalić się utratą części ziem. - Wydaje mi się, że klany doszły do wniosku, że pokój jest najbardziej opłacalny dla każdego, wiesz? Respektujemy swoje granice, szanujemy siebie nawzajem, a w dodatku nie mamy powodu, żeby psuć ten stan rzeczy, przynajmniej na ten moment. Nasze ziemie są w stanie nas wyżywić, nie cierpimy na niedostatek żywności. O czym wiem na pewno, to że za panowania Świetlikowej Gwiazdy, poprzednika Czerwonej Gwiazdy, Klan Cienia naraził się naszemu klanowi. Ich terminatorzy nic sobie nie robili z Kodeksu Wojownika, który głosi o niewstępowaniu i niepolowaniu na terenach innego klanu, i na okrągło przekraczali nasze granice... Świetlikowa Gwiazda nie mógł tego tolerować i za karę odebrał Wężowej Gwieździe kawałek terytorium. Klan Cienia był słabszy; wiedzieli, że nie mają innego wyjścia niż zgodzić się na te żądania.
Miał nadzieję, że ta odpowiedź była wyczerpująca, ale standardowo nadstawiał uszu na pytania, jakie mogła mieć koteczka. Nie wątpił, iż wiele roiło się w jej głodnej wiedzy głowie, a nie zamierzał przecież żałować jej informacji.
Na kolejne pytanie potrząsnął głową.
- Na szczęście nie, i po części zawdzięczam to właśnie pokojowemu podejściu klanów. Kiedyś spotkałem też samotnika na granicach, aczkolwiek, całe szczęście, nie posunął się do wejścia na nasz teren. Porozmawialiśmy chwilę i każdy poszedł w swoją stronę. Walka jest zawsze ostatecznością. Nawet kiedy ktoś przejdzie przez granicę, trzeba spróbować go przegonić, chyba że nie pozostawia nam innego wyboru jak wystawić pazury - zakończył poważnie. Niektórzy terminatorzy bardzo chcieli się wykazać, najlepiej w walce, a to był gotowy przepis na kłopoty. Entuzjazm podczas treningu był godny pochwały, lecz celowe pchanie się w niebezpieczeństwo i potencjalne tworzenie konfliktu między klanami - konfliktu, którego z łatwością dało się uniknąć - było co najmniej lekkomyślne.
Dotarli do Wilgotnych Skałek; kamieni wystających z rzeki tak, że tworzyły swoisty most. Łabędź stanął przed nimi i spojrzał z troską na swoją terminatorkę.
- Przejdziemy tędy na drugą stronę, dobrze? Czujesz się na siłach? - spytał miękko. Chciał jeszcze dzisiaj pokazać jej granicę z Klanem Wichru, jednakże jeśli nie czuła się na siłach do przejścia przez rzekę, nie zamierzał naciskać. - Będę tuż za tobą, by w razie co cię asekurować. Skałki są trochę śliskie i należy zachować ostrożność, ale nie jest niebezpiecznie. Rzeczniacy codziennie tędy przechodzą.
- Zdarza się, że jeden klan odbiera drugiemu część terytorium - przyznał. Kolejne słowa mówił już głośniej, nie chcąc dać się zagłuszyć szumiącej rzece: - Choć jeśli mam być szczery, nie sądzę, by działo się to często. Trochę już żyję, a za mojego życia do żadnego tego typu konfliktu nie doszło. - Albo doszło, ale na niedostępnych dla Klanu Rzeki granicach... Raczej żaden klan nie chciałby chwalić się utratą części ziem. - Wydaje mi się, że klany doszły do wniosku, że pokój jest najbardziej opłacalny dla każdego, wiesz? Respektujemy swoje granice, szanujemy siebie nawzajem, a w dodatku nie mamy powodu, żeby psuć ten stan rzeczy, przynajmniej na ten moment. Nasze ziemie są w stanie nas wyżywić, nie cierpimy na niedostatek żywności. O czym wiem na pewno, to że za panowania Świetlikowej Gwiazdy, poprzednika Czerwonej Gwiazdy, Klan Cienia naraził się naszemu klanowi. Ich terminatorzy nic sobie nie robili z Kodeksu Wojownika, który głosi o niewstępowaniu i niepolowaniu na terenach innego klanu, i na okrągło przekraczali nasze granice... Świetlikowa Gwiazda nie mógł tego tolerować i za karę odebrał Wężowej Gwieździe kawałek terytorium. Klan Cienia był słabszy; wiedzieli, że nie mają innego wyjścia niż zgodzić się na te żądania.
Miał nadzieję, że ta odpowiedź była wyczerpująca, ale standardowo nadstawiał uszu na pytania, jakie mogła mieć koteczka. Nie wątpił, iż wiele roiło się w jej głodnej wiedzy głowie, a nie zamierzał przecież żałować jej informacji.
Na kolejne pytanie potrząsnął głową.
- Na szczęście nie, i po części zawdzięczam to właśnie pokojowemu podejściu klanów. Kiedyś spotkałem też samotnika na granicach, aczkolwiek, całe szczęście, nie posunął się do wejścia na nasz teren. Porozmawialiśmy chwilę i każdy poszedł w swoją stronę. Walka jest zawsze ostatecznością. Nawet kiedy ktoś przejdzie przez granicę, trzeba spróbować go przegonić, chyba że nie pozostawia nam innego wyboru jak wystawić pazury - zakończył poważnie. Niektórzy terminatorzy bardzo chcieli się wykazać, najlepiej w walce, a to był gotowy przepis na kłopoty. Entuzjazm podczas treningu był godny pochwały, lecz celowe pchanie się w niebezpieczeństwo i potencjalne tworzenie konfliktu między klanami - konfliktu, którego z łatwością dało się uniknąć - było co najmniej lekkomyślne.
Dotarli do Wilgotnych Skałek; kamieni wystających z rzeki tak, że tworzyły swoisty most. Łabędź stanął przed nimi i spojrzał z troską na swoją terminatorkę.
- Przejdziemy tędy na drugą stronę, dobrze? Czujesz się na siłach? - spytał miękko. Chciał jeszcze dzisiaj pokazać jej granicę z Klanem Wichru, jednakże jeśli nie czuła się na siłach do przejścia przez rzekę, nie zamierzał naciskać. - Będę tuż za tobą, by w razie co cię asekurować. Skałki są trochę śliskie i należy zachować ostrożność, ale nie jest niebezpiecznie. Rzeczniacy codziennie tędy przechodzą.
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)