#18
Kolejne opowieści Łabędziej Szyi były co najmniej zastanawiające. Najwyraźniej dawniej koty wykazywały większy terytorializm. Może bały się stracić kogoś z rodziny albo same przejawiały agresję. Trudno tutaj cokolwiek zgadywać, ponieważ kotka nie znała poprzedniej starszyzny. Owszem rozmawiała z Kornikiem oraz Wydmą. Jednak oni także pamiętali wyłącznie pokojowe czasy. Przynajmniej tak przedstawiali niektóre tematy na przykład odnośnie bójek. No cóż... Ktoś mógłby rzec, że niedaleko im do jednego, wspaniałego królestwa. Brakowało jedynie króla i królowej, którzy obchodziliby wszystkie włosi. Choć na dłuższy czas, to faktycznie mogło stanowić swego rodzaju problem.
W międzyczasie Mistrz Łabędź podprowadził kotkę bliżej brzegu rzeki. Czy Zmierzch myślała o zmęczeniu? Niekoniecznie, ponieważ do tej pory chłonęła wiedzę, jak również nowe widoki. Po prostu zapomniała o trudach wędrówki. Chłonęła nowe zapachy, dźwięki oraz krajobrazy. Nawet Wilgotne Skałki wzbudzały w niej zaciekawienie. Dopiero po uwadze swojego nauczyciela stwierdziła, że bolą ją nieco łapki. Jednak nie tak bardzo, żeby musieli zawracać. Poza tym odczuła suchość na języku. Wystarczyła krótka przerwa po drugiej stronie oraz kilka łyków świeżej wody. Dlatego Zmierzchowa Łapa pokiwała przecząco łepkiem i rozpoczęła wędrówkę "kamiennym mostem". Właściwie to doświadczenie było całkiem przyjemne. Woda szumiała uspakajająco, więc kotka nastawiła bacznie uszy. Ciekawe zjawisko, gdy kot odkrywał pewien fakt: liście poruszane wiatrem brzmiały zupełnie inaczej. Poza tym skałki faktycznie były lekko śliskie. Zapewne od rozpryśniętej wody. W końcu rzeka gnała dalej niewzruszona żadnymi przeszkodami. Sama kotka przystanęła na chwilę gdzieś pośrodku. Ogon miała zawieszony dość nisko, a sama jego końcówka drgnęła lekko. Zmierzch po prostu próbowała zapamiętać zapach. Szczególnie, że tutejszy, lekki podmuch wiatru prezentował odmienną woń. Kotka nie umiała tego wytłumaczyć, ale po prostu nos czuł swoje. Wreszcie ruszyła dalej, jednocześnie ostrożnie pokonują każdy kamień. Raczej nie chciała zaliczyć pierwszej kąpieli. Dodatkowo wolała unikać kłopotów, a szczególnie zamartwiania Mistrza Łabędzia.
Zmierzch poczuła się naprawdę bezpiecznie, gdy łapy dotknęły drugiego brzegu. Tam przykucnęła nad brzegiem, żeby wypić kilka łyków chłodnej wody. Oczywiście nie obyło się bez zamoczenia opuszków łap. W końcu kotka odeszła kawałek i usiadła naprzeciwko Mistrza Łabędzia.
-Przepraszam Mistrzu Łabędziu... Tak bardzo ciekawią mnie nowe tematy, nowe tereny, nowe zapachy, że przestałam słuchać swojego ciała. Nie jest tak źle, ale chwila przerwy dobrze mi zrobi. Poza tym trochę świeżej wody nieco mnie orzeźwiło. Wszystko dobrze Mistrzu Łabędziu... Jestem młoda i tak łatwo nie dam się byle czemu.- Kotka mówiła pół żartem, pół serio. Nawet potwierdziła swoje słowa lekkim, kocim uśmiechem. Odruchowo owinęła swój ogon wokół łap, żeby było cieplej.
-Mistrzu Łabędziu... Czy koty mogą zmieniać swoje Klany? Czy znalazł się taki ktoś kiedyś? Czy taki Klan Wichru przyjąłby kogoś z Klanu Rzeki? Czy kot zmieniający klan może wrócić później do swojego klanu?- Córka Jeziora wiedziała, że kodek pozostaje kodeksem. Natomiast "samotnicy" ponoć mogli wracać do klanów. Czy tak samo to funkcjonowało wobec pozostałych sąsiadów? W końcu trudno powiedzieć co kim kierowało.
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
[Obrazek: Zmierzch.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W