22.08.2022 16:50
Ulżyło mu, słysząc taką a nie inną odpowiedź Zmierzchowej Łapy. Wiedział, że kotka była mądra i wiele rozumiała, ale równocześnie zdawał sobie sprawę z jej wrażliwości, a scena, która rozegrała się niedawno pod Mroźną Skałą, nie należała do przyjemnych. Sam wciąż ją przeżywał, wracał do niej myślami i zadręczał się przypuszczeniami, jak mogło to się skończyć, gdyby zareagował wcześniej. Gdyby wiedział, że Paprociowa Łapa potrzebował pomocy. Nie chciał, by jego terminatorka borykała się z podobnymi problemami, a przede wszystkim chciał ją wspierać, jeśli dotykały ją koszmary związane z krwawą śmiercią cynamonowego, do której między innymi przyczynił się jej ojciec. Całe szczęście wyglądało na to, że i tym razem koteczka wykazała się niebywałą siłą ducha i była w stanie ruszyć do przodu, tak jak dzień zawsze nastawał po nocy.
— To dobrze — odetchnął. — Gdybyś kiedykolwiek chciała o tym porozmawiać... Albo o czymkolwiek, wiedz, że zawsze możesz zwrócić się do mnie.
Choć w konkretnie tym przypadku mogła się zawahać; bądź co bądź on też dołożył swój kłębek mchu do tej tragedii. Mimo że brakowało tu celowości, fakt pozostawał faktem.
Wystawił wibrysy do przodu, słysząc wypływające ze srebrnego pyszczka dobre wiadomości. Och, naprawdę Księżycowe Jezioro spodziewała się kociąt? To oznaczało, że Zmierzch miała zostać starszą siostrą... Pysk Łabędzia rozpromienił się w uśmiechu.
— Nikomu nic nie powiem — zarzekł się na wstępie konspiracyjnym szeptem. — To cudowne wieści! Na pewno kociaki będą przeszczęśliwe, mając taką mądrą i serdeczną starszą siostrę. No i ty, mam nadzieję, wreszcie zyskasz siostrę.
Pamiętał, jak kiedyś Zmierzchowa Łapa, wówczas jeszcze kocię, opowiadała mu nieco o swojej rodzinie. Dało się wyczuć, że brakowało jej żeńskiego towarzystwa i choć teraz to raczej nie był problem — razem z nią, w Zrośniętych Drzewach mieszkało wiele terminatorek — to zgadywał, że młodsze siostry znalazłyby specjalne miejsce w zmierzchowym serduszku.
Z Mszaru przeszli na Kwiecistą Łąkę, wyjątkowo malowniczą jak na tereny Klanu Rzeki. Przedzierali się przez trawy, spomiędzy których w znacznej ilości wystawały kwiaty o szerokiej palecie barw. Przetaczniki, dzwonki, maki, chabry... wymieniać można by długo, lecz co ważniejsze, każdy z zamieszkujących łąkę gatunków kwiatów współpracował z pozostałymi, by stworzyć niepowtarzalny obraz. Znaleźli się tutaj o najlepszej możliwej porze roku; większość kwitła właśnie teraz. Gdzie się nie ruszyli, do ich uszu dobiegało bzyczenie pracowitych pszczół.
— Czyż nie jest tu pięknie? — zagaił i zaciągnął się kwiatową wonią. Mieszanina zapachów kręciła go w nosie, ale niczego nie żałował, wszak wonie były naprawdę wyjątkowe. — Jesteśmy na Kwiecistej Łące. Przed nami znajduje się granica z Ziemiami Niczyimi, dlatego zaraz skręcimy tam — dodał, ruchem głowy wskazując na lewo. — Pamiętasz, jak na twoich naukach rozmawialiśmy o rangach? Wiem, że teraz na pewno znasz je wszystkie, ale skoro i tak jesteśmy w drodze, to może je sobie powtórzymy? Powiesz mi wszystko, co o nich wiesz?
— To dobrze — odetchnął. — Gdybyś kiedykolwiek chciała o tym porozmawiać... Albo o czymkolwiek, wiedz, że zawsze możesz zwrócić się do mnie.
Choć w konkretnie tym przypadku mogła się zawahać; bądź co bądź on też dołożył swój kłębek mchu do tej tragedii. Mimo że brakowało tu celowości, fakt pozostawał faktem.
Wystawił wibrysy do przodu, słysząc wypływające ze srebrnego pyszczka dobre wiadomości. Och, naprawdę Księżycowe Jezioro spodziewała się kociąt? To oznaczało, że Zmierzch miała zostać starszą siostrą... Pysk Łabędzia rozpromienił się w uśmiechu.
— Nikomu nic nie powiem — zarzekł się na wstępie konspiracyjnym szeptem. — To cudowne wieści! Na pewno kociaki będą przeszczęśliwe, mając taką mądrą i serdeczną starszą siostrę. No i ty, mam nadzieję, wreszcie zyskasz siostrę.
Pamiętał, jak kiedyś Zmierzchowa Łapa, wówczas jeszcze kocię, opowiadała mu nieco o swojej rodzinie. Dało się wyczuć, że brakowało jej żeńskiego towarzystwa i choć teraz to raczej nie był problem — razem z nią, w Zrośniętych Drzewach mieszkało wiele terminatorek — to zgadywał, że młodsze siostry znalazłyby specjalne miejsce w zmierzchowym serduszku.
Z Mszaru przeszli na Kwiecistą Łąkę, wyjątkowo malowniczą jak na tereny Klanu Rzeki. Przedzierali się przez trawy, spomiędzy których w znacznej ilości wystawały kwiaty o szerokiej palecie barw. Przetaczniki, dzwonki, maki, chabry... wymieniać można by długo, lecz co ważniejsze, każdy z zamieszkujących łąkę gatunków kwiatów współpracował z pozostałymi, by stworzyć niepowtarzalny obraz. Znaleźli się tutaj o najlepszej możliwej porze roku; większość kwitła właśnie teraz. Gdzie się nie ruszyli, do ich uszu dobiegało bzyczenie pracowitych pszczół.
— Czyż nie jest tu pięknie? — zagaił i zaciągnął się kwiatową wonią. Mieszanina zapachów kręciła go w nosie, ale niczego nie żałował, wszak wonie były naprawdę wyjątkowe. — Jesteśmy na Kwiecistej Łące. Przed nami znajduje się granica z Ziemiami Niczyimi, dlatego zaraz skręcimy tam — dodał, ruchem głowy wskazując na lewo. — Pamiętasz, jak na twoich naukach rozmawialiśmy o rangach? Wiem, że teraz na pewno znasz je wszystkie, ale skoro i tak jesteśmy w drodze, to może je sobie powtórzymy? Powiesz mi wszystko, co o nich wiesz?
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)