08.09.2022 11:18
Koteczka szczerze ucieszyła się, że Łabędź popłynie dla niej pokazowo. Dzięki temu początkowe obawy były jakby mniejsze. Natomiast, gdy zobaczyła faktycznie pływającego Mistrza, zniknęły w ogóle. Wreszcie wzięła głębszy oddech, żeby nieco się oswoić. W końcu zaraz miała powtórzyć wyczyn starszego kocura. Najpierw postanowiła położyć się we wodzie. Chciała na dobre wyczuć rzekę oraz jej zależności. Poza tym mokre całe futro jest inne od suchego. Poczekała aż Łabędź wyszedł z powrotem na brzeg.
-Dobrze, to płynę... Będzie dobrze...- Kotka mruknęła ciszej, jednocześnie wstając. Zaraz poszła w miejsce, gdzie Łabędź popłynął wraz z rzeką. Niestety pierwszy raz wyszedł wręcz opłakanie. Kotka nawet nie poczuła głębszej wody. Po prostu stała jeszcze na piasku i spróbowała oderwać wszystkie cztery łapy. Przez ten fatalny błąd zniknęła cała pod powierzchnią wody. Upłynęły może z dwa uderzenia serca, a koteczka wyskoczyła na płyciznę. Była cała morka, jednak strach zastąpił szok. Zaczęła odruchowo kichać, żeby pozbyć się wody z nosa. Później próbowała otrzepać futro, ale przecież nadal stała na płyciźnie.
-Wszystko dobrze...- Odparła pospiesznie i nieco głośno. Wreszcie uspokoiła swoje ciało oraz wewnętrzne emocje. Zaraz podeszła do miejsca "granicznego". Stwierdziła, że spróbuje jeszcze raz. Powoli szła i gdy przednimi łapami "zgubiła" ziemię, to zaczęła przebierać łapami. Odpłynęła dosłownie kawałeczek, ale znów coś tam poszło nie bardzo. Niby trzymała głowę ponad wodą. Chyba zapomniała o ogonie, więc powoli zaczęła się zanurzać. Tym razem nie czekała i powróciła natychmiast na "stały grunt". Westchnęła głośno z bezsilności.
-Nadal wszystko dobrze!- Zmierzch brzmiała już na zawziętą w sobie. Nawróciła na miejsce "Łabędziego" startu. Tym razem pamiętała o swobodzie ciała, łapach i ogonie. Dała się lekko ponieść rzece. Gdy tylko grunt "uciekł" spod łap zaczęła mocno pracować łapami. Pamiętała również o rozłożeniu łap. Wtedy się udało, więc koteczka była zadowolona. Jednak pływanie okazało się dość męczącym zajęciem. Wszystko wymagało po prostu czasu oraz ćwiczeń.
-Łabędziu! Patrz ja pływam!~- Kotka nie mogła opanować radości, gdy tak widziała przed sobą taflę, a woda delikatnie ją prowadziła. Wreszcie coś się udało!
-Dobrze, to płynę... Będzie dobrze...- Kotka mruknęła ciszej, jednocześnie wstając. Zaraz poszła w miejsce, gdzie Łabędź popłynął wraz z rzeką. Niestety pierwszy raz wyszedł wręcz opłakanie. Kotka nawet nie poczuła głębszej wody. Po prostu stała jeszcze na piasku i spróbowała oderwać wszystkie cztery łapy. Przez ten fatalny błąd zniknęła cała pod powierzchnią wody. Upłynęły może z dwa uderzenia serca, a koteczka wyskoczyła na płyciznę. Była cała morka, jednak strach zastąpił szok. Zaczęła odruchowo kichać, żeby pozbyć się wody z nosa. Później próbowała otrzepać futro, ale przecież nadal stała na płyciźnie.
-Wszystko dobrze...- Odparła pospiesznie i nieco głośno. Wreszcie uspokoiła swoje ciało oraz wewnętrzne emocje. Zaraz podeszła do miejsca "granicznego". Stwierdziła, że spróbuje jeszcze raz. Powoli szła i gdy przednimi łapami "zgubiła" ziemię, to zaczęła przebierać łapami. Odpłynęła dosłownie kawałeczek, ale znów coś tam poszło nie bardzo. Niby trzymała głowę ponad wodą. Chyba zapomniała o ogonie, więc powoli zaczęła się zanurzać. Tym razem nie czekała i powróciła natychmiast na "stały grunt". Westchnęła głośno z bezsilności.
-Nadal wszystko dobrze!- Zmierzch brzmiała już na zawziętą w sobie. Nawróciła na miejsce "Łabędziego" startu. Tym razem pamiętała o swobodzie ciała, łapach i ogonie. Dała się lekko ponieść rzece. Gdy tylko grunt "uciekł" spod łap zaczęła mocno pracować łapami. Pamiętała również o rozłożeniu łap. Wtedy się udało, więc koteczka była zadowolona. Jednak pływanie okazało się dość męczącym zajęciem. Wszystko wymagało po prostu czasu oraz ćwiczeń.
-Łabędziu! Patrz ja pływam!~- Kotka nie mogła opanować radości, gdy tak widziała przed sobą taflę, a woda delikatnie ją prowadziła. Wreszcie coś się udało!
Wszystko to co mam, wszystko to co mam
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
![[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/b7521c59-9c6d-4e12-8627-6411b1388bfb/daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625ad6b.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcL2I3NTIxYzU5LTljNmQtNGUxMi04NjI3LTY0MTFiMTM4OGJmYlwvZGF4ZHJvYS0yY2NkZmUzNS1hMWViLTQzZDYtYjk5NS1jMTJkNTYyNWFkNmIucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.UOE21xil59JTbAeM9FmIRTXRSLDttRKG2KDznukhydM)
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
To ta nadzieja, że życie mnie poskleja
꧁ ⸺ Dziś odchodzę sam, dziś odchodzę sam ⸺ ꧂
Już nie zawrócę to wszystko dziś porzucę
![[Obrazek: daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625...KDznukhydM]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/b7521c59-9c6d-4e12-8627-6411b1388bfb/daxdroa-2ccdfe35-a1eb-43d6-b995-c12d5625ad6b.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcL2I3NTIxYzU5LTljNmQtNGUxMi04NjI3LTY0MTFiMTM4OGJmYlwvZGF4ZHJvYS0yY2NkZmUzNS1hMWViLTQzZDYtYjk5NS1jMTJkNTYyNWFkNmIucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.UOE21xil59JTbAeM9FmIRTXRSLDttRKG2KDznukhydM)
Ja się zarzekam, uciekam dość mam przeznaczenia
[ Po co zwlekać, czekać gdy się nic nie zmienia ]
Moja mama, mówiła ostatnia umiera nadzieja...
![[Obrazek: Zmierzch.png]](https://media.discordapp.net/attachments/887700607857729656/1055573785497055232/Zmierzch.png)
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W