#30
- A potem pół życia siedzą i nic nie robią tylko po to, żeby ostatecznie przyprowadzać do klanu kocięta zmajstrowane z medyczką sąsiadów - wytknęła, wcale nie robiąc przytyków w stronę jednego konkretnego medyka. Prawdę mówiąc, z całej trójki - a teraz już nawet czwórki - znachorów w ich klanie najmniej uwierał ją smutno-nijaki Barwny, o wiele mniej niż głośno-nijaki Cisowy albo nijako-nijakie Rybołowiowa czy Gwiaździsta. Do samego stołka medyka nie miała zbyt wiele zastrzeżeń, ktoś się musiał poświęcać i być na każde zawołanie obłożnie chorych, ale gdyby jeszcze z tymi kotami dało się pogadać... Gdyby nie były tak rozpaćkane jak nieświeże rybie flaki...
- Trujący Strumień brzmi obrzydliwie - stwierdziła, nie przyrównując już, jaki znów strumień jako jedyny w jej głowie łączył się z przymiotnikiem "trujący". Przynajmniej wtedy pasowałaby do ojca, ale nie wiedziała, czy tego chciała. Po tych ostatnich plotkach, w które mocno chciała nie wierzyć, bo w końcu roznosiła je Śnieżny Płatek... Potrząsnęła lekko głową. Miała teraz o wiele lepsze rzeczy do roboty, zwłaszcza ze Zbożem, które wyglądało, jakby po rudej głowie kręcił się jakiś sprytny plan. Mogło to oznaczać tylko jedno, ale Tojad postanowiła wielkodusznie dać się złapać w pułapkę, którą Zboże mało wykwintnie próbowało na nią zastawić. Wybiła się z miejsca, bez rozbiegu, próbując wskoczyć na rudy grzbiet, ale nie zamierzała się specjalnie wysilać. Po co?

[roll=1d10+2]
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W