#18
Po króciutkiej chwili otworzyła oczy, a przed nią ukazało się miejsce, którego nie znała, ale które... było dziwnie znajome. Rozejrzała się uważnie, chłonąc to miejsce, i gdzieś, w głębi serca, miała wrażenie, że było jej domem, lub częścią jej domu. Następnie dostrzegła białego, długołapego kota o przyjemnym zapachu. Jego ślepia miały dwa różne kolory, tak jak w jej przypadku, ale jej jedno było zielone a kocura brązowe. Na jego słowa zadreptała w miejscu z ekscytacji.
- Mroźny Nos! - szepnęła do Cisa, delikatnie dotykając barkiem barku kuzyna. Nie wierzyła, że przyszedł do nich legendarny medyk Klanu Rzeki o którym tyle słyszała od rodziny! Był bratem Czerwonej Gwiazdy, jej babci, i zmarł młodo podczas śpiączki. Rybołów sądziła, że przyjdzie do nich Księżycowy Pył, mistrzyni Barwinka, którą bardzo chciała poznać, ale być może na to będzie jeszcze okazja. Teraz cieszyła się spotkaniem z członkiem swojej rodziny.
Nie miała jednak zbyt wiele czasu na analizowanie, bo Barwna Woda zaczął swoją przemowę. Wbiła w niego wzrok.
- Och, Barwna Wodo! - powiedziała ciepło, po czym przylgnęła czołem do jego policzka, wtulając się na moment w jego długie futro - Nigdy nie mogłam marzyć o lepszym mistrzu. Jesteś dla naszej dwójki jak kolejny rodzic i oboje kochamy cię jak członka rodziny, w końcu nim jesteś. Nie musisz niczego żałować, bo my też powinniśmy cię wspierać, gdy byłeś smutny i rozżalony. Myślę, że wszyscy jesteśmy kwita. - powiedziała do niego. Nigdy w życiu nie byłaby w stanie mieć mu czegokolwiek za złe. Była, gdzie była, tylko dzięki niemu. Zrobiła kilka kroków do tyłu.
- Obiecuję.

Zaproszę dzień i noc, zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną
ściany grą <

[Obrazek: k6mLdCx.png]
[ Bo taki będzie mój >> DOM << ]

LVL 3 65 / 200
MedLVL 6 553 / 900
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W