#20
Poczuł jak słowa Rybołów i Cisa ściskają mu serce. Jednocześnie wciąż czuł wstyd, żal, bo czuł, że nie zrobił dla nich wystarczająco wiele, a jednocześnie był tak niesamowicie szczęśliwy i wdzięczny, że miał takich terminatorów. Barwinek pociągnął nosem i westchnął, drżąco; uśmiech mu się poszerzył. Nie był w stanie już nic powiedzieć, był zbyt wzruszony tym momentem, zbyt zaślepiony emocjami, dumą, żalem, szczęściem, wszystkim na raz. Czuł, że eksploduje.

Ale nie mógł. Musiał stać prosto, mówić donośnie, godnie się prezentować na tej ceremonii. To był najważniejszy jak dotąd dzień w życiu jego uczniów i nie mógł się rozmazać do reszty, chociaż, prawdę mówiąc, właśnie tego Barwinek chciał. Chciał ich przytulić i płakać i dziękować, że tak mu ufają, że mają do niego tyle sympatii, że traktują go niemal jak ojca. On praktycznie traktował ich, jak swoje dzieci.

- A zatem na mocy nadanej mi przez Gwiezdny Klan, - zaczął głośno, gładko, chociaż głos mu się złamał w połowie. - nadaję wam wasze imiona. Rybołowia Łapo, od dnia dzisiejszego będziesz Rybołowim Lotem, Cisowa Łapa - Cisową Gałązką. Przodkowie uznają wsze oddanie, hart ducha, zaangażowanie, wiedzę i inteligencję. Witam was jako prawdziwych, pełnoprawnych Medyków Klanu Rzeki.

Podszedł bliżej, dotykając mokrym nosem czoła zarówno Rybołów, jak i Cisa.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W