#21
Gdy Barwna Woda podszedł bliżej i skinął głową, mógł poczuć delikatny, ale jednocześnie bardzo ciepły dotyk. Dawny Medyk Klanu Rzeki bowiem trącił go swoim różowym nosem w bark, jak gdyby chciał dodać żyjącemu kocurowi otuchy.
Uśmiechnął się też ciepło w kierunku Rybołowiej i Cisowej Łapy - zrobiło mu się naprawdę miło, że jego obecność spotkała się z tak entuzjastyczną reakcją. Kolorowooki nie spodziewał się, że jego krótka kariera Medyczna tak szybko i gwałtownie się zakończy, dlatego za każdym razem był w lekkim szoku i zdumieniu, że historie i wzmianki o nim pozostają w Klanie Rzeki nadal żywe. Schlebiało mu to, ale było też takie... domowe. Rodzinne.
Z uwagą wysłuchał słów Barwinka, mimo że nie były one kierowane bezpośrednio do uszu Mroza. Z równie dużym skupieniem obserwował reakcję Terminatorów na słowa ich Mistrza. Cieszyło go, że mieli tak bliską relację. Że potrafili sobie mówić i okazywać tak ważne emocje, ale jednocześnie nie byli w tym zadufani i potrafili się poddać jakimś refleksjom.
Wyszczerzył białe kły, gdy Cis i Rybołów złożyli swoją przysięgę, a gdy tylko Barwna Woda wypowiedział ich nowe imiona, głośne skandowanie rozległo się w całym Dawnym Obozie Klanu Rzeki. Skandowały wszystkie zebrane koty - i ci więksi, i ci mniejsi. I ci młodsi, i ci starsi.
Rybołowi Lot!
Cisowa Gałązka!

Gwar głosów dudnił w uszach zebranych ogromnym echem. Klan potrzebował Medyków, więc dzisiejsza Ceremonia była spotkaniem ważnym i wyjątkowym. Radosnym.
Okrzyki z czasem zaczęły się uspokajać, ustępując miejsca cichnącemu gwarowi rozmów. Część Gwiezdnych wróciła do swoich poprzednich sprawunków, część z nich jeszcze przez chwilę przyglądała się wydarzeniom na Wilgotnej Skale.
- Gratulacje, Rybołowi Locie, Cisowa Gałązko. - biały kocur podniósł się powoli na cztery łapy, ukazując swój realny wzrost. Tak jak większość potomków Łabędziej Pieśni i Porywistego Nurtu, Mroźny Nos należał do tych wyższych przedstawicieli Klanu Rzeki. - Jak niektórzy dobrze wiedzą - tu posłał bardzo delikatny uśmiech w stronę Barwnej Wody - podczas spotkań z żywymi zwykłem przynosić ze sobą symboliczne podarki, zatem przyjmijcie na pamiątkę naszego dzisiejszego spotkania po kępce kwiatów lawendy. To po mojej babce, Lawendowym Nosie, otrzymałem swoje medyczne imię. Bądźcie dla siebie wzajemnie takim wsparciem, jakim ona była dla mnie. - miauknął i schylił się, rozdzielając od siebie rośliny. Przesunął po łodyżce w kierunku każdego z trójki Medyków.
- Znajdujemy się teraz w Dawnym Obozie Klanu Rzeki. Rozejrzyjcie się, jeśli chcecie, ale podejrzewam też, że trochę goni was czas. - ogniki w kolorowych oczach zalśniły lekko - Poza tym gdybym był na waszym miejscu, na pewno chciałbym jak najszybciej wrócić do Klanu żeby pochwalić się swoim nowym imieniem! - na te słowa zaśmiał się i skinął zebranym głową.

//Jeśli chcecie to w swoich postach możecie się już wybudzić, Mróz was tam nie będzie przetrzymywał dłużej niż to konieczne. c:
LVL 5 0 / 400
MedLVL 6 0 / 900
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W