#67
Nie wyszło. Ani jednemu, ani drugiemu. Chyba, że wspólną kraksę dla się zaliczyć do udanego manewru.
Wojownik biegł z pełnego rozpędu w stronę terminatora, z tego też powodu nie było mu dane wychamować, gdy ten zbierał się do skoku. Skoku, który nie poszedł po jego myśli. Był zbyt niski, i nie dość że nie przeskoczył nad kocurem tak jak planował, to w dodatku wpadł wprost na niego. Oba koty mogły poczuć jak ich ciała obijają się o siebie nawzajem, a oni twardo lądują na ziemi. Jeden obok drugiego, lub jak kto woli, jeden na drugim. Najgorzej oberwało się w brzuchowi Gołębia i mordce Pierwiosnka, gdyż to one były głównymi sprawcami kolizji.
Leżał właśnie na ziemi, i mówiąc szczerze nie tego się spodziewał. Wszystkiego, ale nie kraksy. Podniósł się powoli na wszystkie cztery łapy, dopiero teraz dostrzegając, że te zaczynają mu doskwierać. I one, i jego psyk, na którym jutro pewnie pojawią się sińce. Zresztą podejrzewał, że nie tylko jedni grożą obicia.
- To... Na tyle chyba wystarczy. Jeszcze będziemy ćwiczyć. -Klepańsko trwało już jakiś czas, i chyba pora najwyższą była wracać do obozu. Zjeść coś, odpocząć i może uciąć sobie drzemkę.- Nie poszło nam tak najgorzej. Uniki dobrze ci wychodziły, i przyznaj się, że chciałeś mi tam gardło urwać. -Miał to być zwykły żart na poprawienie humorów po walce, jednak mimowolnie spojrzał na swoją szyję, mając w głowie, że gdyby nie był to sparing to zapewne skończyłoby się na stanie bliskiej tej znajdującej się na Gołębiej Szyjce.
- Jak się czujesz? -Zwrócił się jeszcze do kocura, chcąc zadbać o jego samopoczucie.
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W