#53
Najwidoczniej jakaś siła wyższa wysłuchała próśb Czarta, zsyłając mu towarzysza do zabawy, który - podobnie do niego - bezcelowo się błąkał. Aż w końcu na coś natrafił. A bardziej na kogoś, bo na powitanie uraczył go widok kota spadającego prosto na pysk. Syknął sam do siebie, jakby w ramach współczucia. Ale nieznajomy dosyć szybko pozbierał się po swojej nieudanej próbie wspięcia na paśnik. To dobrze. Nie warto przejmować się upadkami. Brudem, związanym z przegraną. Najlepiej się otrzepać i próbować dalej, do skutku. Ale też warto mieć jakieś granice – aby czasem się nie zamęczyć. Wszystko w umiarze, zdrowych granicach. Bez przeceniania umiejętności. Czuł, że jeśli czarny jeszcze trochę popróbuje, z pewnością uda mu się wspiąć na sam szczyt paśnika. Lecz obecnie tylko się męczył. Pokręcił w milczeniu głową, swoje kroki ściszając do minimum. Niemalże się skradając, niczym do zwierzyny. Albo lepiej; jak do ptaka, którego właśnie przyszło mu obserwować. Tyle, że nie podziwiał jego mięsa, a to, co robił. Podziwiał go jako istotę, nie jako pożywienie. Bo potrafił widzieć o wiele więcej w pospolitych czynnościach. Nawet, jeżeli często je wyolbrzymiał, kręcąc nosem na faktyczny, prosty sens.
Ostatecznie zdecydował się zgadać, w głowie roztrzepując, czy powinien na start rzucić do niego jakieś zdawkowe pytanie, czy przejść do sedna. Oczywiście wybrał to drugie uznając, że z pewnością bardziej przypadnie i tak już zajętemu kotu do gustu.
— Musisz uważać — zaczął z oddali, dopiero teraz się do niego zbliżając. Zajął miejsce obok niego, posyłając mu spokojny uśmiech. — Wiesz, miałem kiedyś kolegę - Piołun się nazywał. Za najważniejszy cel swojego życia objął sobie właśnie wdrapanie się na ten paśnik. Próbował dniami, nocami... Aż w końcu życie postanowiło go boleśnie doświadczyć i spadł z takim impetem, że skręcił sobie kark. W ramach ostatecznej… Nieco zbyt surowej nauczki.
Lekko uderzył ogonem o ziemię, przytaczając śmierć swojego wyimaginowanego przyjaciela. Czy jego historia miała jakieś drugie dno? Ukryty sens? Pouczenie? Nie. Była prędzej czystą przestrogą mówiącą, aby lepiej sobie odpuścił, bo od nieszczęścia czasami dzieli jeden krok. A on oczami wyobraźni już doskonale widział, jak nieznajomy zajmuje miejsce wymyślonego kocura.
— Ale minusem Piołuna było to, że wszystko robił samotnie, bo sam był swoim najbliższym i najserdeczniejszym przyjacielem. Wskakuj, pomogę ci — rozchmurzył się momentalnie, pochylając się odrobinę, aby nieznajomy mógł się od niego odbić i wskoczyć na paśnik. Bezinteresowna pomoc. Nie musiał go znać, ani doszukiwać się celu jego poczynań, aby podać mu pomocną dłoń. Jeżeli tylko taki był jego cel, szylkret gotów był użyczyć mu swoich pleców i z ich pomocą może ubarwić jego czarny pysk uśmiechem, który zdecydowanie rozgrzałby go tą mroźną porą.
[Obrazek: podpis.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W