#50
– Brzmi całkiem... – ... fajnie, wygodnie, korzystnie... – ... uczciwie. – kończę po krótkim namyśle, chociaż z uczciwością ta propozycja ma tyle wspólnego co ja z zadbaną sierścią. Ale nie przeszkadza mi to skoro to ja mam na tym zyskać! Więc rzeczywiście słowa spełniają swoje zadanie jakim jest zachęcenie mnie do dalszego wysiłku dzisiaj.
Teorii słucham w skupieniu i szczerze mówiąc różnica między jednym, a drugim sposobem jest jak między chodzeniem, a bieganiem! Ha, nawet Płotkowy Potok o tym wspomina. Zapamiętuję też wspominkę o rozpędzeniu się, a gdy ma nadejść demonstracja, obracam się na brzuch i podnoszę głowę by rzeczywiście wszystko widzieć prawidłowo. I szczerze mówiąc... no za dużo to się nie naoglądałem, bo siup i już moja mistrzyni znajduje się wysoko na drzewie. No jasne, na początek cośtam powoli szła, potem coś powiedziała i nagle jej nie ma. Rozdziawiam tępo pysk i przez parę uderzeń serca nie wiem nawet jak zareagować. I co myśleć. No to jak jakaś teleportacja. Wniosek jest jeden.
– Muszę spróbować. – oznajmiam i płynnym ruchem podnoszę się na cztery łapy. Niemal się przy tym przewracam, ale cśś, zaraz przecież odzyskuję równowagę. Otrzepuję sierść z grudek śniegu, które się do niej przyczepiły i oceniam z odległości trasę jaką pokonała mistrzyni. Łapy dalej mnie bolą trochę, więc czarno to widzę, ale...
Ruszam w stronę drzewa i wybijam się mocno w powietrze, chcąc się uczepić pnia jak najwyżej. Gdy tylko pazury zahaczają o chropowatą powierzchnię, ruszam w górę. Raz tylne łapy podciągam pod brzuch, raz przednie wyrzucam w górę jak najwyżej. Rzeczywiście przypomina to bieganie! I tak samo jak w bieganiu można się potknąć – tak i ja w pewnym momencie popełniam jakiś błąd. Nie jestem pewny co zrobiłem nie tak, ale skutek jest taki że p r a w i e spadam na ziemię – na szczęście w porę chwytam się kory. Napuszony jak wściekły gołąb, z sercem walącym jakby gonił mnie gang borsuków. Przez chwilę łapię oddech, a następnie zerkam ostrożnie w stronę najbliższej gałęzi. Nie jest znowu tak daleko, więc prędko poprawiam pozycję pod tamto bardziej męczące, ale jednak również stabilniejsze wspinanie się i ruszam ostrożnie na upatrzone miejsce, by tam się uspokoić.
︶⊹︶︶୨୧︶︶︶⊹︶︶⊹︶︶︶୨୧︶︶⊹︶
shadows settle on the place
– that you left –

Our minds are { t r o u b l e d } by the emptiness
[Obrazek: WfG2fnc.gif]
We are the reckless, we are the wild youth
⋅౨ৎ‧₊ C h a s i n g. visions of { our futures }
One day, we'll reveal the truth
That one { will die } . . . . . ◟੭ . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . before he gets there
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 40 / 100
19
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W