30.01.2023 17:44
Uśmiechnąłem się delikatnie, słysząc słowa pochwały. Wiedziałem, że słuchanie ojca i spełnianie jego oczekiwań dla świętego spokoju się opłaca bo, cóż, patrzyl na mnie przychylniej i nie słuchałem jego gderania, natomiast nie sądziłem że przyniesie mi to tak ogromną satysfakcję na treningu. W zaledwie jedno uderzenie serca przestałem żałować poświęconego na zapamiętanie i interpretowanie wszystkiego czasu, bo to właśnie dzięki temu miałem okazję zabłysnąć przed Przywódcą.
- Oczywiście. W klanie mamy kocięta, które nie mają żadnych obowiązków i jak już wspomniałem, traktowane są jak przyszłość klanów. Następnie są terminatorzy, którzy mianowani są w wieku sześciu księżyców lub później, jeżeli nie są w stanie rozpocząć treningu wcześniej. Szkolą się na wojowników, patrolują pod okiem wojowników, polują oraz muszą wymieniać mech w legowiskach. Później są wojownicy, którzy są filarami klanu. Polują, patrolują, szkolą terminatorów i dbają o to, by klan był bezpieczny. Mamy też Medyków i ich pomocników oraz terminatorów. Odpowiedzialni są za opatrywanie ran i leczenie chorych, nie muszą polować. U nas jest to Rybołów, Cis oraz Gwiazdnica, która jako jedyna jest terminatorką. Zastępca nadzoruje treningi, wyznacza patrole, jest oparciem przywódcy oraz kolejną Gwiazdą, gdy jego poprzednik zgaśnie. Przywódca rządzi klanem, zwołuje ceremonie, dobiera terminatorów i rozwiązuje wszystkie problemy, z którymi się do niego przyjdzie. Starszyzna to koty powyżej setnego księżyca, które wiernie slużyły klanowi i odchodzą na zasłużony odpoczynek. Również są zwolnieni z obowiązków. Mamy ten klanowe Matki, choć za rządów Ćmiej Gwiazdy zostało to zmienione na Opiekunów, ze względu na Mroźną Łapę, który chciał zostać Matką, ale kocurowi ta ranga nie pasowała. Przepraszam jeśli pomyliłem imię, znam tę historię jedynie z opowieści. Z klanowych rang to tyle. Istnieją jeszcze jednak pieszczochy i samotnicy - koty wyjęte spod kodeksu. Pieszczochy żyją u dwónogów, zaś samotnicy żyją na własną łapę i prowadzą różny tryb życia. - bez problemu wymieniłem wszystkie rangi z obowiązkami, dzielnie dotrzymując mistrzowi kroku. Poprosiłem też, byśmy obeszli całe granice, ponieważ chciałem mieć to już za sobą i chciałem zwiedzić je wszystkie. Roznosiła mnie energia z jakiegoś powodu. Na szczęście Łabędzia Gwiazda pomógł mi ją odpowiednio spożytkować i do obozu wróciłem wykończony. Lubiłem takie treningi.
***
Przed kolejnym treningiem, tak jak zawsze, zjawiłem się na Kocich Grzbietach przed czasem, oczekując przybycia mistrza. Nie musiałem na niego długo czekać, jak zwykle zresztą i po oficjalnym przywitaniu, od razu przystąpiłem do wyjaśnień, skąd na moim czole pojawiła się blizna, bo domyśliłem się, że mogło to kocura zaniepokoić.
- Byłem na polowaniu z Korą, Dębową Łapą. Na naszych terenach, całkiem głęboko, była jakaś przybłęda, nie wiem czy samotnik, czy pieszczoszek. Próbowałem załatwić to dyplomatycznie, ostrzegłem go jakie grożą konsekwencje, nie chciał odejść i zaczął mi ubliżać. Siostra mi pomogła, zabiliśmy go. Wszystko jest już w porządku. - pospieszyłem z wyjaśnieniami, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że zgłaszając mistrzowi to, że kogoś zabiłem w tak młodym wieku prawdopodobnie zmartwiłem go jeszcze bardziej. Prawda była jednak taka, że żałowałem iż nie zraniłem go bardziej, a jedynie się wygłupiłem. Chciałem, żeby umarł w męczarniach za to jak sie zachował, a to ja zostałem ranny i być może przez to mistrz rozmyśli się z potencjalego wcześniejszego mianowania.
- Ale w dalszym ciągu proszę o możliwość udowodnienia, że poradzę sobie z rangą wojownika pomimo wieku. Chcę ci pokazać, że te dwa księżyce nie robią dla mnie różnicy. Zacząłem uczęszczać na patrole u boku innych wojowników oraz sumiennie poluję. Uczę się planować dzień w taki sposób, by mieć na wszystko czas i się nie przemęczać. Ojciec mi w tym pomaga. - dodałem od razu, chcąc jakoś ratować swoją sytuację. Być może niepotrzebnie panikowałem, ale naprawdę mi na tym zależało.
- Oczywiście. W klanie mamy kocięta, które nie mają żadnych obowiązków i jak już wspomniałem, traktowane są jak przyszłość klanów. Następnie są terminatorzy, którzy mianowani są w wieku sześciu księżyców lub później, jeżeli nie są w stanie rozpocząć treningu wcześniej. Szkolą się na wojowników, patrolują pod okiem wojowników, polują oraz muszą wymieniać mech w legowiskach. Później są wojownicy, którzy są filarami klanu. Polują, patrolują, szkolą terminatorów i dbają o to, by klan był bezpieczny. Mamy też Medyków i ich pomocników oraz terminatorów. Odpowiedzialni są za opatrywanie ran i leczenie chorych, nie muszą polować. U nas jest to Rybołów, Cis oraz Gwiazdnica, która jako jedyna jest terminatorką. Zastępca nadzoruje treningi, wyznacza patrole, jest oparciem przywódcy oraz kolejną Gwiazdą, gdy jego poprzednik zgaśnie. Przywódca rządzi klanem, zwołuje ceremonie, dobiera terminatorów i rozwiązuje wszystkie problemy, z którymi się do niego przyjdzie. Starszyzna to koty powyżej setnego księżyca, które wiernie slużyły klanowi i odchodzą na zasłużony odpoczynek. Również są zwolnieni z obowiązków. Mamy ten klanowe Matki, choć za rządów Ćmiej Gwiazdy zostało to zmienione na Opiekunów, ze względu na Mroźną Łapę, który chciał zostać Matką, ale kocurowi ta ranga nie pasowała. Przepraszam jeśli pomyliłem imię, znam tę historię jedynie z opowieści. Z klanowych rang to tyle. Istnieją jeszcze jednak pieszczochy i samotnicy - koty wyjęte spod kodeksu. Pieszczochy żyją u dwónogów, zaś samotnicy żyją na własną łapę i prowadzą różny tryb życia. - bez problemu wymieniłem wszystkie rangi z obowiązkami, dzielnie dotrzymując mistrzowi kroku. Poprosiłem też, byśmy obeszli całe granice, ponieważ chciałem mieć to już za sobą i chciałem zwiedzić je wszystkie. Roznosiła mnie energia z jakiegoś powodu. Na szczęście Łabędzia Gwiazda pomógł mi ją odpowiednio spożytkować i do obozu wróciłem wykończony. Lubiłem takie treningi.
***
Przed kolejnym treningiem, tak jak zawsze, zjawiłem się na Kocich Grzbietach przed czasem, oczekując przybycia mistrza. Nie musiałem na niego długo czekać, jak zwykle zresztą i po oficjalnym przywitaniu, od razu przystąpiłem do wyjaśnień, skąd na moim czole pojawiła się blizna, bo domyśliłem się, że mogło to kocura zaniepokoić.
- Byłem na polowaniu z Korą, Dębową Łapą. Na naszych terenach, całkiem głęboko, była jakaś przybłęda, nie wiem czy samotnik, czy pieszczoszek. Próbowałem załatwić to dyplomatycznie, ostrzegłem go jakie grożą konsekwencje, nie chciał odejść i zaczął mi ubliżać. Siostra mi pomogła, zabiliśmy go. Wszystko jest już w porządku. - pospieszyłem z wyjaśnieniami, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że zgłaszając mistrzowi to, że kogoś zabiłem w tak młodym wieku prawdopodobnie zmartwiłem go jeszcze bardziej. Prawda była jednak taka, że żałowałem iż nie zraniłem go bardziej, a jedynie się wygłupiłem. Chciałem, żeby umarł w męczarniach za to jak sie zachował, a to ja zostałem ranny i być może przez to mistrz rozmyśli się z potencjalego wcześniejszego mianowania.
- Ale w dalszym ciągu proszę o możliwość udowodnienia, że poradzę sobie z rangą wojownika pomimo wieku. Chcę ci pokazać, że te dwa księżyce nie robią dla mnie różnicy. Zacząłem uczęszczać na patrole u boku innych wojowników oraz sumiennie poluję. Uczę się planować dzień w taki sposób, by mieć na wszystko czas i się nie przemęczać. Ojciec mi w tym pomaga. - dodałem od razu, chcąc jakoś ratować swoją sytuację. Być może niepotrzebnie panikowałem, ale naprawdę mi na tym zależało.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić

niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić

niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W