02.02.2023 14:06
I tutaj nie musiał zbyt pomagać, zgodnie z przewidywaniami Nocna Łapa doskonale orientował się w klanowej hierarchii oraz znaczeniu poszczególnych rang. Błękitnooki dopowiedział jedynie, w ramach uzupełnienia, że pomocnicy medyka to koty z pełnym przeszkoleniem medycznym i obecność pomocnika w Klanie zwykle oznacza ni mniej, ni więcej tyle, iż poza nim jest jeszcze drugi, bardziej doświadczony medyk, prawdopodobnie zarazem jego mistrz — to tak od strony teoretycznej, jako że w praktyce raczej nic nie zapowiadało powrotu rangi do użytku, u nich medycy byli na równi... I nie tylko u nich, co mogło skutkować całkowitym zaniknięciem tej roli w przyszłości. Co więcej, powiedział terminatorowi, medycy są łącznikami między żywymi i Gwiezdnymi, otrzymują wizje, w specjalnych sytuacjach mogą przeprowadzać ceremonie, a nawet mianować nowych wojowników. Napomknął, że niejako "cechą charakterystyczną" przywódców jest posiadanie dziewięciu żyć oraz Gwiazda w drugim członie imienia, a także sprostował sytuację Trzaskającego Mrozu, który przez dłuższy czas był nieoficjalnie nazywany matkiem, jeszcze za czasów panowania Czerwonej Gwiazdy, i dopiero później Ćmia Gwiazda podjęła decyzję o przemianowania dostosowanej wyłącznie do kotek rangi; choć owszem, to nie tajemnica, inspiracją do zmiany była sytuacja Mrozika, po prostu chronologia nieco inna. A skoro omawiali temat szczegółowo, to nie omieszkał dopowiedzieć kilka słów o starszyźnie — zwykle składała się ze starszych kotów i to najczęściej takich powyżej setnego księżyca, aczkolwiek nie była to reguła. W Śpiącym Pniu mógł zamieszkać każdy, kto nie czuł się na siłach dalej sprawować swoich obowiązków wojowniczych, czy to ze względu na podeszły wiek, czy kwestie zdrowotne. Dla przykładu przytoczył kota z nieodwracalnie uszkodzoną łapą albo tracącego wzrok.
W czasie całej tej pogawędki przekroczyli Bobrową Tamę, minęli Obgryzione Drzewa i podążyli wzdłuż granicy z Klanem Gromu. A to nawet nie połowa drogi, jaką przebyli tamtego dnia. Zgodnie z prośbą, okrążyli całe granice.
To był dzień jeden z wielu, tak, jak zwykle zresztą, łudził się Łabędź zmierzając ku Kociemu Grzbietowi na trening ze swoim uczniem. Dzień, pora, nawet przedwczesne zjawienie się Nocy na miejscu, nic nie odbiegało od normy, karmiąc uczucie beztroski. Pierwsza różnica rzuciła mu się w oczy dopiero po przywitaniu — kocur nabawił się długiej rany między uszami, co z automatu wzbudziło w przywódcy niepokój. Nie większy, niż tłumaczenia, o które nie musiał nawet prosić; być może wystarczyło samo spojrzenie, a może i bez niego młodziak chciał zaraportować, co zaszło.
A zaszło to, że dwójka ledwie odrastających od ziemi terminatorów pozbawiła życia kota, możliwe że samotnika przytłoczonego przewagą liczebną, ale bardziej prawdopodobnie nieoswojonego z walką pieszczocha, bez większego znaczenia. Synowi Płonącego Świtu na te rewelacje zakręciło się w głowie i odruchowo wyciągnął pazury, choć bezskutecznie szukać zaczepienia we wgniatającym się śniegu.
— Nic wam się nie stało? — Inne pytania mogły poczekać. Wcześniejsze, późniejsze czy jakiekolwiek mianowanie mogło poczekać. Najpierw to. — Jak Kora?
Miał przed sobą dowód, że Nocnej Łapie stało się coś, ale rana na głowie, jakkolwiek nieciekawa, w tym wypadku nie stanowiła większego zagrożenia. Widać było, że została już poddana troskliwej opiece i srebrny się wyliże. A co z Dębową Łapą? Czy ona również oberwała umiarkowanie lekko? Gwiezdny Klanie, dlaczego dopiero teraz się dowiadywał?
W czasie całej tej pogawędki przekroczyli Bobrową Tamę, minęli Obgryzione Drzewa i podążyli wzdłuż granicy z Klanem Gromu. A to nawet nie połowa drogi, jaką przebyli tamtego dnia. Zgodnie z prośbą, okrążyli całe granice.
***
To był dzień jeden z wielu, tak, jak zwykle zresztą, łudził się Łabędź zmierzając ku Kociemu Grzbietowi na trening ze swoim uczniem. Dzień, pora, nawet przedwczesne zjawienie się Nocy na miejscu, nic nie odbiegało od normy, karmiąc uczucie beztroski. Pierwsza różnica rzuciła mu się w oczy dopiero po przywitaniu — kocur nabawił się długiej rany między uszami, co z automatu wzbudziło w przywódcy niepokój. Nie większy, niż tłumaczenia, o które nie musiał nawet prosić; być może wystarczyło samo spojrzenie, a może i bez niego młodziak chciał zaraportować, co zaszło.
A zaszło to, że dwójka ledwie odrastających od ziemi terminatorów pozbawiła życia kota, możliwe że samotnika przytłoczonego przewagą liczebną, ale bardziej prawdopodobnie nieoswojonego z walką pieszczocha, bez większego znaczenia. Synowi Płonącego Świtu na te rewelacje zakręciło się w głowie i odruchowo wyciągnął pazury, choć bezskutecznie szukać zaczepienia we wgniatającym się śniegu.
— Nic wam się nie stało? — Inne pytania mogły poczekać. Wcześniejsze, późniejsze czy jakiekolwiek mianowanie mogło poczekać. Najpierw to. — Jak Kora?
Miał przed sobą dowód, że Nocnej Łapie stało się coś, ale rana na głowie, jakkolwiek nieciekawa, w tym wypadku nie stanowiła większego zagrożenia. Widać było, że została już poddana troskliwej opiece i srebrny się wyliże. A co z Dębową Łapą? Czy ona również oberwała umiarkowanie lekko? Gwiezdny Klanie, dlaczego dopiero teraz się dowiadywał?
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)