#2
Czuła się już lepiej, fizycznie i psychicznie. Fizycznie, bo leczenie białego kaszlu przebiegło pomyślnie i objawy na dobre ustąpiły, zanim wysłała połowę klanu do lecznicy wraz ze sobą (a olała troszkę zasady bezpieczeństwa, należało szczerze przyznać; jednak pogrzeb matki okazał się ważniejszy), a psychicznie, ponieważ w czasie zdrowienia zdążyła zacząć oswajać się z nową rzeczywistością. I wyszło na jaw, że wbrew pozorom całkiem sprawnie się w niej odnajdywała – jakkolwiek darzyła Żubrzą Gwiazdę miłością nieskończoną i bezwarunkową, to w zasadzie żyła bez większego kontaktu z nią od dobrych kilkunastu księżyców... Potrafiła żyć bez niej. Radziła sobie, chociaż było inaczej i regularnie łapała się na tym, że tęskni.
Była też gotowa na wyprawę. Kto by pomyślał, że tak szybko przyjdzie jej wrócić do Szepczącej Sadzawki? Tyle że tym razem upał nie wypalał futra, zamiast tego śnieg odmrażał łapy, no i to nie ona miała być gwiazdą wieczoru, entuzjazm miała zatem zachowany w zdrowych granicach. Przed godziną zebrania wyspała się, zjadła, zajrzała do pacjentów i zdołała pożegnać się z Truskawkowym Gąszczem. Potem zjawiła się w miejscu, gdzie czekał Wąż.
– Chwila. To dla was – oznajmiła, rozdzielając między dwójkę kocurów dwie okrągłe, ciemnoszare jagody. – Jałowiec. Zwykle używa się go do leczenia kaszlu, ale poza tym dodaje sił. A nam dzisiaj przyda się siła, nie? Długa droga przed nami.
I to przez śnieg, bo oczywiście nie łaska się wreszcie roztopić. Prócz siły przyda im się odporność... Skoro jałowiec sprawdzał się przy zwalczaniu białego i zielonego kaszlu, to może mogli liczyć na jakieś działanie wspomagające niechorowanie?? Bardzo nie chciała wrócić do stanu zasmarkańca, podziękuje ślicznie.
– Teraz jestem gotowa! – dodała energiczniej i uniosła wysoko ogon, wzrokiem wędrując ku drodze, którą mieli ruszyć.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W