02.03.2023 13:30
- Dobrze. Wystarczy - powiedziała po tym, jak kolejny skierowany w nią atak Raniuszka się nie powiódł. Opoka otrzepała się krótko z pyłu, który osiadł na jej futrze w wyniku walki. Spojrzała jeszcze raz na swojego niepewnego siebie ucznia i przysiadła, by doczyścić futro. Szybko zdecydowała że męczenie go jeszcze tego dnia jakimkolwiek zagadnieniem. Machnęła cienkim ogonem i podniosła się z ziemi. - Na dziś to tyle, walkę będziemy jeszcze ćwiczyć - skinęła mu jeszcze głową i skierowała się w swoją stronę.
* * *
Minęło trochę czasu, w trakcie którego Tundra i jej uczeń nie posunęli się daleko w jego szkoleniu. Dalej trenowali walkę w praktyce i powtarzali jej teorię. W międzyczasie Raniuszek zaszedł w drugą ciążę i w tym okresie intensywność ich spotkań zmniejszyła się, a w wysokiej ciąży i kilka dni po porodzie Tundra zupełnie z nich zrezygnowała. W momencie, kiedy jego kocięta mogły zacząć być zostawiane same sobie na kilka godzin w ciągu doby, czekoladowa zaszła kociarni by dać kocurowi znać, że powinni wrócić do treningów. Z pewnym wzruszeniem obejrzała swoje pierwsze prawnuki choć z niemałym zaskoczeniem dowiedziała się, że Pęd, syn Sekwoi zbliżył się do Raniuszka na tyle, że teraz mieli razem kocięta. Nie roztrząsała tego dłużej. Nowemu Świtowi potrzebne były nowe koty, a srebrny kocur był świetnym ojcem dla swojego poprzedniego miotu więc nie musiała się obawiać że wychowa kolejny miot świetnych nowoświtowców.
Kiedy się spotkali, kiwnęła mu znacząco głową.
- Gratuluję narodzin kociąt. - rzekła i pozwoliła sobie na delikatny, choć szczery uśmiech. - Mam nadzieję, że są zdrowe. - rzekła jeszcze i skierowała i kroki w stronę wyjścia z obozu. Następnie w kierunku Motylego Zagajnika. Zdecydowała że mogą poświęcić chwilę na spokojną rozmowę. Jej tempo nie było szybkie. Wiedziała że powrót do aktywności po porodzie i ciąży może być trudnym i długim procesem.
* * *
Minęło trochę czasu, w trakcie którego Tundra i jej uczeń nie posunęli się daleko w jego szkoleniu. Dalej trenowali walkę w praktyce i powtarzali jej teorię. W międzyczasie Raniuszek zaszedł w drugą ciążę i w tym okresie intensywność ich spotkań zmniejszyła się, a w wysokiej ciąży i kilka dni po porodzie Tundra zupełnie z nich zrezygnowała. W momencie, kiedy jego kocięta mogły zacząć być zostawiane same sobie na kilka godzin w ciągu doby, czekoladowa zaszła kociarni by dać kocurowi znać, że powinni wrócić do treningów. Z pewnym wzruszeniem obejrzała swoje pierwsze prawnuki choć z niemałym zaskoczeniem dowiedziała się, że Pęd, syn Sekwoi zbliżył się do Raniuszka na tyle, że teraz mieli razem kocięta. Nie roztrząsała tego dłużej. Nowemu Świtowi potrzebne były nowe koty, a srebrny kocur był świetnym ojcem dla swojego poprzedniego miotu więc nie musiała się obawiać że wychowa kolejny miot świetnych nowoświtowców.
Kiedy się spotkali, kiwnęła mu znacząco głową.
- Gratuluję narodzin kociąt. - rzekła i pozwoliła sobie na delikatny, choć szczery uśmiech. - Mam nadzieję, że są zdrowe. - rzekła jeszcze i skierowała i kroki w stronę wyjścia z obozu. Następnie w kierunku Motylego Zagajnika. Zdecydowała że mogą poświęcić chwilę na spokojną rozmowę. Jej tempo nie było szybkie. Wiedziała że powrót do aktywności po porodzie i ciąży może być trudnym i długim procesem.
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W