#63
Z początku obawiał się reakcji Łabędziej Gwiazdy, jednak tak naprawdę nie miał ku temu powodu – uniósł ku górze kąciki warg, gdy tylko dostrzegł uśmiech, a jakiegokolwiek niepokoju wyzbył się wraz ze słowami wypowiedzianymi przez mistrza. Oczywiście, absolutnie nie miał zamiaru rezygnować z przykładania się; zgodnie z umową był gotów odpuszczać, jeżeli tylko brakowałoby mu sił, ale nie oznaczało to braku zaangażowania w trening. Częściowo był gotów na zadane mu pytanie, stąd tylko spuścił wzrok i cicho westchnął.
– Może trochę to głupie, ale... Szafirowy Pyłek chciał pójść ze mną na ryby, gdy się ociepli. Powiedział też, że może będzie to po moim mianowaniu, więc... tak uznałem, że dam z siebie wszystko, żeby teoretycznie mogło tak być... – przerwał, czując, że nie musi precyzować, co stało mu na przeszkodzie. Zresztą, raczej nie czuł się na siłach, by mówić o tym na głos.
Rzeczywiście, trafił w dziesiątkę – ostatnie, co mogło im teraz grozić, to cisza. Nie spodziewał się nawet, że Łabędzia Gwiazda potrafi być aż tak wygadany, ale nie zamierzał przecież narzekać, ba, przysłuchiwał się jego słowom ze szczerym zainteresowaniem, co jakiś czas potakując, by dać temu dowód, a co jakiś czas z jego pyska wyrwał się nawet cichy, sympatyczny śmiech. Jako kocię również nie mógł się doczekać treningu, chociaż trudno powiedzieć, by czegoś się szczególnie obawiał; wszystko raczej przyjmował z wielkim entuzjazmem. Mina trochę mu zrzedła, gdy kocur napomniał o kolejnej stracie, jakże mu bliskiej. Mimo to... uśmiechnął się? Smutno, współczująco, ale uśmiechnął.
– To musiało być... piękne spotkanie... A jak było w Szepczącej Sadzawce? Gdy już miałeś dostać dar dziewięciu żyć? – spytał, czując lekkie ukłucie zazdrości. Sam nie mógł się doczekać, kiedy któryś z jego ojców zdecyduje się go odwiedzić – chyba nie musiał w tym celu zostawać przywódcą...? Zaraz jednak przypominała mu się kwestia, na którą z Szafirkiem nie znaleźli odpowiedzi, a obecnie mógł spytać u źródła. – Jak to się stało, że zostałeś przywódcą? Bo teoretycznie powinna była nim zostać Wydmowa... Uch, przepraszam, nie pamiętam, jak się nazywała... Ale nie byłeś wtedy zastępcą, prawda? Gwiezdni jakoś to wyjaśnili?
Pytania zadawał ostrożnie, nie chcąc przypadkiem urazić mistrza, ale sympatycznym, nieuszczypliwym tonem. Nie rozumiał jednak tego, czemu ani kiedy Kodeks Wojownika można było naginać, a już zwłaszcza – dlaczego robili to Gwiezdni, od których przecież pochodził.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W