#18
Na słowo Opoki kończące walkę, Raniuszek westchnął głęboko, z wyraźnie wielką ulgą. Walka była chyba jeszcze cięższym zadaniem, niż dotąd mu się wydawało. Nie powiedział tego na głos, oczywiście, ale cieszył się że to wszystko. Zanim każde z nich poszło w swoją stronę, srebrzysty kocur kiwnął łbem Tundrze, chcąc okazać jej szacunek.
- Dziękuję... hee, dziękuję ci... za dzisiejszą lekcję, Tundro. - wydyszał, po czym uśmiechnął się lekko. Już bał się kolejnego wspólnego szkolenia.

* * *

Wiele się wydarzyło. Niektórych tych wydarzeń Raniuszek prawie nie pamiętał. Sam poród był wspomnieniem widzianym jak przez mgłę, tak samo jak kilka dni po narodzinach jego drugiego miotu. Srebrzysty nie przeżył dobrze tego, co stało się z dwójką jego kociąt, ich śmierci. Minęło trochę czasu, zanim poczuł jak powoli wraca do siebie, ale szybko rosnąca pozostała czwórka kociaków zdecydowanie to ułatwiała. Musiał się nimi opiekować, więc nie było czasu na użalanie się. Spędzał całe dnie właśnie na tym, dlatego został wybity z rytmu i zaskoczony, gdy okazało się, że musi wracać do szkoleń.
Oderwanie Raniuszka od kociaków na dłużej niż krótką chwilę było ciężkie. Długo walczył z samym sobą, by wyjść z kociarni, ale wiedział też, że to musiało w końcu nastąpić. Nie mógł pilnować ich cały dzień, nie kiedy były coraz większe, a on musiał wypełniać swoje obowiązki względem Nowego Świtu! Dlatego w końcu kocurek dołączył do Opoki.
- Dziękuję, Tundro... - uśmiechnął się łagodnie, pochylając łeb w geście przywitania. - Są zdrowe i aktywne, tak jak powinny... Nie chciałem ich jeszcze zostawiać, ale... ale... w obozie naszego stada nic złego im się nie stanie. - powiedział, starając się uspokoić własne nerwy i oglądając się jeszcze za siebie. Ruszył jednak wraz ze starszą kotką w kierunku wyjścia z obozu.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W