#42
Ciekawość... tak, Pajęczyna zdecydowanie wzbudzał to w kotach od zawsze. Był w końcu dosyć tajemniczy, a to jedynie wzmagało całą tą ciekawość innych. Dodawało ognia do pożaru, jakim była chęć poznania go bliżej. Typowo, to nie tak, że nie zdawał sobie z tego sprawy! Ta kotka na pewno nie była jakimś wyjątkiem.
- Mhm... Czyli tak to jest. Jesteś typem, który ślepo podąża za innymi... - oskarżył ją, w pełni świadomy tego jak dobiera słowa. Chciał ją sprowokować, a wraz z tym wyciągnąć z niej jak najwięcej szczerych informacji. W końcu to to czyniło kotki najciekawszymi - informacje, jakie mogły mu sprezentować. - Ja nie jestem taki. Tak naprawdę to moja niezgoda z przywódczynią jednego z Klanów sprawiła, że teraz tu jestem. Nie dałem sobie namieszać w głowie, byłem zagrożeniem dla jej miejsca w Klanie... więc uznała mnie za wroga. - rzucił z uśmiechem, a potem zorientował się jak to mogło zabrzmieć. - Ale nie myśl, że stchórzyłem! Odejście było moją decyzją. Gwiazdka chciała coś tam jeszcze gadać, ale powiedziałem jej wprost, co myślę o jej Klanie i tych wszystkich durnych zasadach, których trzyma się całe życie, zupełnie nie myśląc nad ich sensem. - jego wzrok na moment stał się odległy, tak, jakby kocur nie był już świadomy tego, gdzie jest i z kim rozmawia... a zwłaszcza po co rozmawia. Ten stan utrzymywał się jednak tylko chwilę, bo choć ten temat nadal wywoływał w Pajęczynie wiele emocji, to były wichrzak wciąż miał priorytety. W tej chwili priorytetem było namieszanie w główce tej nie-samotniczki. - Oh, to oczywiste. Jestem silny, odważny, czarujący... - zmrużył oczy z uśmiechem patrząc na kotkę, prawie jakby oczekiwał jej potwierdzenia. - W przeciwieństwie do większości tych samozwańczych wojowników... ja myślę. Nie podążam ślepo za rozkazami przywódcy, ani medyka, tylko dlatego że ma inną rangę, albo, no nie wiem, jest starszy. Co za głupota... - przewrócił oczami z irytacją. Wyraźnie miał silne opinie na te tematy.
- A ci, którzy nie dostaną tego, czego chcieli...? Nie awanturują się? - zapytał, tak jakby czymś do tego zmierzał. Jednak zupełnie szczerze? Był po prostu ciekawy. To wszystko było zupełnie nowe, inne od Klanowych zwyczajów które znał. Dotąd nie zastanawiał się nad możliwością takich rządów... ciekawe. - Jasne, że nie atakują ot tak. Nic nie sugeruję, w końcu nie jestem jeszcze przywódcą. Ja jedynie stwierdzam fakt... Czy bycie silnym nie jest jakby... podstawą życia w grupie? Czy to nie o to chodzi? O większe szanse na przeżycie w wypadku ataku wroga, albo coś? - zastanawiał się na głos, wiercąc spojrzeniem dziurę gdzieś między oczami dwukolorowej kotki.
- Czyli nie potrafisz walczyć. - uśmiechnął się szeroko, dumny z tego, że wyłapał jej tchórzostwo. Nie zawalczy sama, tylko zawoła swoje stado! To dopiero wstyd. - Ah, nie będzie takiej potrzeby, dopóki nie dasz mi powodu do nerwów. Widzisz, mam dosyć kłopotów. - mruknął, owijając ogon wokół łap.
Już się wygodnie rozsiadł, a tu nagle słowa Zmierzch sprawiły, że zerwał się na równe łapy.
- Lalu- co to ma być?! - warknął, oburzony, choć wyraz jego pyska zdradzał zmieszanie bardziej niż jakiś gniew. - Więcej szacunku, Zmierzch, bo zastanowię się czy ta pokojowa rozmowa jest czegokolwiek warta! - dodał zaraz, uśmiechając się leciutko. Ah, groźby! Jak on je uwielbiał! Normalnie wszystko da się nimi załatwić.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W