Orion był jednym z tych kotów, które zachwycały każdym kwitnącym zielskiem. Chociaż waleczną naturę stokrotek byłby skłonny podziwiać jedynie w sprzyjających warunkach – czyli niekoniecznie dzisiaj. Bo dzisiaj zdecydowanie daleko mu było do poetyckiego odklejenia, podziwiania zachodów słońca i układania w myślach wierszy o barwach malujących niebo (w kolejnych wersach musiałby uwzględnić jak blado i nijak wypadały one przy rdzawym futerku, obowiązkowo). Dzisiaj, wyjątkowo, trzymał się całkiem mocno realnego świata. Po marszu wzdłuż granic z Cieniem (nudy, dzisiaj ich medyczka nie walczyła o życie ze stadem szczurów... ewentualnie nauczyła się umierać po przeciwległej stronie terenów by oszczędzić sobie upokorzenia), odbił w stronę Czterech Dębów. Na tę chwilę miejsce zgromadzeń nijak mu się nie kojarzyło. Raz spotkał tu Cisa, poza tym jakoś miejsce to było mu nie po drodze.
Można sobie wyobrazić jego zdziwienie, gdy po wdrapaniu się na wzgórze zauważył liliowe futerko. Tylko że... w dużo niższej formie. I wszystko jasne, zdziwienie ustąpiło szerokiemu uśmiechowi, a oriental zerwał niedbale garść stokrotek zmieszanych z trawą by parę kroków później upuścić je Kostkowi na głowę.
– Co to za paskudna mina? – a może zawsze tak wyglądał, też prawdopodobne. – Powinieneś się cieszyć, masz okazję podziwiać wspaniałego mnie.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W