#30
***
za zgodą tundry wbijam

Pozytywka nie czuł się najlepiej. Emocjonalnie, znaczy się - fizycznie wyzdrowiał, przestał kichać, kasłać, przestało kręcić mu się w głowie gdy tylko próbował zrobić więcej, niż trzy kroki do przodu. Sypiał lepiej, chociaż wciąż wstawał niewyspany. Nagłe zniknięcie Raniuszka dalej było dla niego zagadką porównywalną do kodu enigmy, czymś niezrozumiałym, czymś absurdalnym, surrealnym - jakby koszmarem z którego desperacko chciał się obudzić. Raniuszek by jego - i jego rodzeństwa - ot tak nie zostawił, więc... coś musiało się stać.

Jeśli ktoś miał wiedzieć, co stało się z ojcem, to musiała to być wszechwiedząca prababcia. W oczach Pozytywki, Tundra była niemal wyrocznią, chodzącą skarbnicą wiedzy i znała odpowiedź na każde pytanie. Może na to też znała.

Kocię niezgrabnie, jakby od nowa uczyło się chodzić po chorobie podeszło do Opoki, wypatrzywszy ją w Cichym Kącie. - Prababciu Tundrooo - zawołał Pozytywka, przeciągłym, cienkim głosikiem, zaraz dosiadając się do kędzierzawej kotki. - Dzień dobry... czy możemy porozmawiać? Nie przeszkadzam w czymś ważnym?
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W