#31
Prababciu, usłyszała Tundra i mimo, że nie pierwszy raz w życiu, to prawdopodobnie po raz pierwszy tak świadomie. Była już naprawdę starą kocicą. Od jej dołączenia do Klanu Pożogi minęło przeszło pięćdziesiąt księżyców, to oznaczało, że żyła w grupie dłużej, niż w samotności. Starsza od niej w Nowym Świcie była tylko Kos i nie mogła w tej chwili przypomnieć sobie, czy była członkiem od samego początku, czy dołączyła później. Wzruszenie ścisnęło jej gardło na myśl o utraconych dniach. Prędko odrzuciła zbliżający się płacz. NIE, powiedziała sobie. Łzy to słabość. Nie jesteś słaba. Jesteś jedną z najsilniejszych tutaj.
- Nie przeszkadzasz, Pozytywko - odpowiedziała kocurkowi, nie czując już zupełnie żadnego zaskoczenia spowodowanego jego trudnym do zrozumienia imieniem. Sama nosiła miano abstrakcyjne dla większości kotów, imiona dawno przestały dla niej mieć obowiązek posiadania zobaczenia. Jej osobiście imię biało-czekoladowego prawnuka kojarzyło się z czymś pozytywnym. Nie potrafiła swojemu głosowi nadać przyjemnego brzmienia, odpowiedniego do zwracania się do kocięcia. Brzmiała sztywno i szorstko, niczym dowódca zwracający się do żołnierza. - Słucham - dodała, starając się załagodzić swój ton, którego nie dało się wciąż nazwać przyjaznym. Być może jednak jej wnuk wiedział już, że Tundra nie mówi inaczej w zasadzie do nikogo. Być może zdoła odczytać uczucie gdzieś między wierszami jej sztywnej powierzchowności.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W