#48
Miał do czynienia z prawdziwie irytującą jednostką, ale to on był tutaj mistrzem irytowania! Nie mógł dać się pokonać przez jakąś głupią, pewnie sporo młodszą od siebie kotkę! Sam starał się wyglądać na nieprzejętego, jakby nic w całej tej wymianie zdań go nie ruszyło.
Klany jako nieśmieszny żart? Cóż, nie to Pajęczyna miał na myśli... nie do końca, w każdym razie. Miał na myśli to, że konkretnie Wicher jest jakąś porażką, która nie powinna się Klanem w ogóle nazywać. Ale cóż, nie mogli zrozumieć się w stu procentach tak, jak tego chciał - w końcu jak widać miał do czynienia z istotką, która wolała wierzyć we własne przekonania, nieważne jak błędne by były. Pajęczyna, zbyt skupiony na własnej opowieści i swoich uczuciach, właściwie nawet nie zauważył żadnych oznak niepokoju u Zmierzch. Po prostu nie zwracał na to uwagi w tamtej chwili, dlatego też pozostał nieświadomy jej wewnętrznej reakcji na swoje słowa... i możliwość tego, że jest niebezpieczny. Bo jest - nie żartował.
- Ciężaru... ja im tam tylko pomagałem, a oni- no, może faktycznie uznawali mnie za ciężar. Nikt nie potrafił mnie docenić. - kontynuował to użalanie się, podsumowując je cichym, pełnym oburzenia prychnięciem. Zaś na pytanie rozmówczyni zmarszczył nos i spojrzał na nią, wyraźnie niezadowolony. Po co ciągnęła temat? - Zdrada objawia się na wiele sposobów, ale nie sądzę, żebyś to zrozumiała. Nie przeżyłaś na pewno nic takiego... Wyobraź sobie, jakie to uczucie, gdy własna matka mówi, że przy pierwszej lepszej okazji zatruje cię na śmierć. Widzisz? Nie rozumiesz, na pewno. - odpowiedział gorzko, na moment zapominając o tym, że miał nie wyjawiać zbyt wiele.
Oburzyła się niesamowicie, wściekła wręcz! A Pajęczynka pozostał tam w miejscu, nieporuszony, wpatrzony w nią ze swoim złośliwym uśmieszkiem. Udało mu się wyciągnąć z niej tak wielkie emocje... Dziwnie satysfakcjonujące.
- A co podziało się z tą ułożoną, spokojną Zmierzch? - zadrwił sobie, po czym faktycznie skupił na samych jej słowach. - Tak jak mówiłem... co to za życie? No i co to za członek stada, który nic nie robi w samym stadzie? I co, wszyscy okazują im litość z sympatii? Szkodzą tym samym swojemu własnemu dobrobytowi. Żałosne. - skrzywił się, nagle opuszczając jakiekolwiek zadowolenie które dotąd malowało się na jego pysku. Wstał ze swojego miejsca, wyciągnął się, rozprostował łapy. - A ty... skąd niby masz prawo by o tym decydować? Ty, niewinna kruszynka spoza Klanów... nic nie wiesz o moim życiu, i o mnie. Dlaczego więc mówisz mi takie rzeczy? Ja nie mogę decydować? Co ty na to, żebym teraz zdecydował za ciebie? - wysunął pazury, bardziej na pokaz i dla samego nastraszenia kotki... ale ona nie musiała o tym w tej chwili wiedzieć.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W