Ogromna | czarna z białymi znaczeniami | błękitne oczy ||| Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogrom kotki. Mruk fizycznie jest wielka, przewyższa wiele kotów, a długa, rozwichrzona sierść tylko dodaje jej gabarytów. Nie jest w stanie ułożyć włosów na płasko, dlatego też siedząc, często wygląda jak włochata, duża piłka. Z daleka kilka zbitych pasm grubej sierści przypomina bardziej kolce niż faktyczne kępy futra, odstające głównie z jej szyi i karku.
Duży łeb okraszony jest raczej niewielkimi oczami o jasnej, błękitnej barwie. Sierść jest koloru gładkiej (bez pręg) czerni z białymi znaczeniami na brodzie, ciągnącymi się przez gardło i kawałek szyi, a kolejne na całej szerokości klatki piersiowej, które kończą się pomiędzy przednimi nogami, tuż na samym początku. Posiada również białą, podłużną plamę na karku. Lewe ucho ma odgryzioną końcówkę, a prawe, zakończone pędzelkiem, nieco oklapnięte na końcu.
Mruk to indywidualistka. Chodzi swoimi własnymi drogami, które często okazują się być dłuższe i cięższe, ale hej! Przynajmniej nie jest taka jak inni. Stawia na swoim, rzadko zmienia zdanie i uparcie trzyma się swoich przekonań. Ciężko zdobyć jej zaufanie, szczególnie samcom, do których jest uprzedzona i od początku traktuje ich z góry. Chyba, że nie gadają albo są w stanie mówić na tyle sensownie, że ich egzystencja jej nie denerwuje.
Jej metody wychowawcze są dalekie od poprawnych. Nie potrafi okazywać uczuć, a przynajmniej nie tych pozytywnych. Ciężko jej zaimponować, nie umie podbijać morali (prędzej dobijać), bywa zgryźliwa. Do tego nie zna się na żartach, łatwo potrafi przejść z niezrozumienia humoru do wyzwisk w stronę opowiadającego.
Twardo stąpa po ziemi, jest realistką i każdą sytuację analizuje w taki sposób, by dobrać odpowiednie rozwiązanie. Stara się nie działać pochopnie, o ile w grę nie wchodzą interakcje społeczne, z którymi sobie nie radzi. Oddałaby życie za swoich najbliższych, choć na odchodne rzuciłaby pasywno-agresywny komentarz, byleby pokazać, że nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw. Uwielbia ‘a nie mówiłam’.
Świt [KW] Bezimienny [S]
Jak tylko młody zleciał z jej nogi, Mruk odskoczyła kawałek obok, przyglądając mu się chwilowo. Trochę się bała, że Ziemniaczkowi złamał się kręgosłup i teraz będzie miała na głowie sparaliżowane kocię. Ciężko stwierdzić, czy byłoby to lepsze czy gorsze, przynajmniej nie uciekałby z kryjówek, które mu wyszukiwała.
Nie chciała pozwolić mu zaatakować ogona, toteż ponownie ugięła łapy i podskoczyła w górę, chcąc zdążyć przed Ziemniaczkiem, co by nie mógł dosięgnąć choćby włoska na jej kicie.
[roll=1d10+3]
The woman is wild, a she-cat tamed by the purr of a Jaguar
Money's the matter
If you're in it for love You ain't gonna get too far