01.03.2024 18:37
Prawdę powiedziawszy Huba też najchętniej odrzuciłby rozmowę o pająkach i owadach na dalszy plan. Wpatrywał się jeszcze chwilę w niebieskie ślepia Topik i zupełnie zapomniał, o czym chwilę temu rozmawiali. Kogo obchodzą owady i pająki. Jedyny pajączek, jaki interesował w tej chwili syna Płonącego Liścia, był tutaj, przed nim, tak blisko. Nie bez powodu spotkali się z dala od granicy. Gdy na chwilę zapadła cisza i Huba mógł po prostu przytulać do siebie Topik i na nią patrzeć, przypomniał sobie, dlaczego się tutaj spotkali.
Chciał móc się z nią przytulać, pieścić ją i komplementować jej piękno cały czas, bez obawy, że ktoś z Gromu lub z Rzeki ich na tym przyłapie.
Jednak nawet jego, napompowanego testosteronem, zauroczonego po uszy w Topik idioty nic nie mogło przygotować na pytanie, które mu zadała. Zamarł w bezruchu, uśmiech zniknął mu z pyska. Szok, niedowierzanie. Pytajniki były niemal namacalne, gołym okiem widoczne w jego ślepiach. Przez chwilę nie wiedział, o co jej chodzi, przeszukiwał w swoim umyśle wszystkie zakurzone szufladki i przypomniał sobie rozmowę z ojcem właśnie na ten temat.
Gdyby Huba był człowiekiem, to by się zaczerwienił po same koniuszki uszu. Wąsy mu drgnęły. Żar, który czuł w trzewiach tamtego dnia na granicy, te dwa księżyce temu, powrócił ze zdwojoną siłą. Grzybowa Łapa odchrząknął, dalej w szoku... ale tak, teraz przypomniał sobie, dlaczego przyszli tutaj, sami, z dala od Klanów. No dobra, weź się w garść, Huba, tak dobrze wam to szło ostatnim razem, obiecałeś jej, że się nie rozgniewasz. Nie, nie gniewał się, ale był w szoku - ale chyba pozytywnym.
Wstał. Stanął tak, aby górować już w pełni nad Topikową Łapą, aby patrzeć na nią z góry. Przednie kończyny miał postawione po bokach jej głowy. Ogon mu niemal wibrował, wibrysy tak samo, uśmiech powrócił na ciemny pysk. - Ale ty tak- naprawdę, Topik? Ze mną? Jesteś- jesteś pewna?
Chciał móc się z nią przytulać, pieścić ją i komplementować jej piękno cały czas, bez obawy, że ktoś z Gromu lub z Rzeki ich na tym przyłapie.
Jednak nawet jego, napompowanego testosteronem, zauroczonego po uszy w Topik idioty nic nie mogło przygotować na pytanie, które mu zadała. Zamarł w bezruchu, uśmiech zniknął mu z pyska. Szok, niedowierzanie. Pytajniki były niemal namacalne, gołym okiem widoczne w jego ślepiach. Przez chwilę nie wiedział, o co jej chodzi, przeszukiwał w swoim umyśle wszystkie zakurzone szufladki i przypomniał sobie rozmowę z ojcem właśnie na ten temat.
Gdyby Huba był człowiekiem, to by się zaczerwienił po same koniuszki uszu. Wąsy mu drgnęły. Żar, który czuł w trzewiach tamtego dnia na granicy, te dwa księżyce temu, powrócił ze zdwojoną siłą. Grzybowa Łapa odchrząknął, dalej w szoku... ale tak, teraz przypomniał sobie, dlaczego przyszli tutaj, sami, z dala od Klanów. No dobra, weź się w garść, Huba, tak dobrze wam to szło ostatnim razem, obiecałeś jej, że się nie rozgniewasz. Nie, nie gniewał się, ale był w szoku - ale chyba pozytywnym.
Wstał. Stanął tak, aby górować już w pełni nad Topikową Łapą, aby patrzeć na nią z góry. Przednie kończyny miał postawione po bokach jej głowy. Ogon mu niemal wibrował, wibrysy tak samo, uśmiech powrócił na ciemny pysk. - Ale ty tak- naprawdę, Topik? Ze mną? Jesteś- jesteś pewna?
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers |
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W