09.05.2024 18:05
- Norrrmalnie, wsadzasz łapę do ula i wyciągasz plastrry miodu. W składziku trzymam je tu, na liściach olchy, bo są dość duże - pokazał mu swoje plastry, które faktycznie były ładnie ułożone na świeżych listkach. Też zastanawiał się, jak miał przetransportować klejącą maź, dopóki się nie okazało, że występuje też w postaci stałem. To mu bardzo ułatwiło sprawę.
Przygryzł wargę. Nie chciał martwić swojego terminatora, jednocześnie Cis był najzwyczajniej w świecie wrażliwym kotem, cierpiącym z wielu powodów. I chociaż na co dzień starał się uśmiechać najcieplej jak tylko się dało, tak tematy przypominające mu o stracie były dla niego ciężkie do utrzymania w sobie. Zwłaszcza, że on dużo gada i nie potrafi trzymać niczego w sobie, nawet żalów.
- Harrrmonijna Łapo, Poeto, pójdziesz ze mną na chwilę? Pokażę ci coś - nie odpowiedział na żadne z pytań srebrzystego kocura, zamiast tego podniósł się ciężko z ziemi i wysunął się z składzika, a następnie z samej królikarni. Rozejrzał się dookoła. Niebo było zachmurzone, w obozie było szaro, a jednak widok wielu kotów kręcących się dookoła sprawiał, że cały obrazek wcale nie wyglądał tak smutno, jak mogło mu się wydawać. Cis jednak nie prowadził ich do centrum obozu, a na sam jego tył. Minął gęste krzewy i drzewa, które oddzielały polankę od reszty obozu. Omiótł pomarańczowym wzrokiem obrazek przed sobą - polankę, na której rosło wiele kwiatów, a wokół latały bzyczące pszczoły. Oprócz tych barwnych kolorów, było tu też wiele nieco roztrzepanej ziemi, jakby ktoś tu co jakiś czas kopał. Niektóre zasypane dziury całkowicie pokryła trawa, inne były jeszcze świeże, dobrze widoczne. Cisowa Gałązka podszedł jednak do jednej z tych, które już niemalże całe pokryły się trawą. Była na nich kupka czerwonych maków przyniesionych wcześniej przez medyka, a i teraz dorzucił kolejny, świeżo zerwany czerwony kwiat.
- Wiesz gdzie jesteśmy, Poeto?
Przygryzł wargę. Nie chciał martwić swojego terminatora, jednocześnie Cis był najzwyczajniej w świecie wrażliwym kotem, cierpiącym z wielu powodów. I chociaż na co dzień starał się uśmiechać najcieplej jak tylko się dało, tak tematy przypominające mu o stracie były dla niego ciężkie do utrzymania w sobie. Zwłaszcza, że on dużo gada i nie potrafi trzymać niczego w sobie, nawet żalów.
- Harrrmonijna Łapo, Poeto, pójdziesz ze mną na chwilę? Pokażę ci coś - nie odpowiedział na żadne z pytań srebrzystego kocura, zamiast tego podniósł się ciężko z ziemi i wysunął się z składzika, a następnie z samej królikarni. Rozejrzał się dookoła. Niebo było zachmurzone, w obozie było szaro, a jednak widok wielu kotów kręcących się dookoła sprawiał, że cały obrazek wcale nie wyglądał tak smutno, jak mogło mu się wydawać. Cis jednak nie prowadził ich do centrum obozu, a na sam jego tył. Minął gęste krzewy i drzewa, które oddzielały polankę od reszty obozu. Omiótł pomarańczowym wzrokiem obrazek przed sobą - polankę, na której rosło wiele kwiatów, a wokół latały bzyczące pszczoły. Oprócz tych barwnych kolorów, było tu też wiele nieco roztrzepanej ziemi, jakby ktoś tu co jakiś czas kopał. Niektóre zasypane dziury całkowicie pokryła trawa, inne były jeszcze świeże, dobrze widoczne. Cisowa Gałązka podszedł jednak do jednej z tych, które już niemalże całe pokryły się trawą. Była na nich kupka czerwonych maków przyniesionych wcześniej przez medyka, a i teraz dorzucił kolejny, świeżo zerwany czerwony kwiat.
- Wiesz gdzie jesteśmy, Poeto?
I know this love of mine
Will never die
Will never die
![[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]](https://i.imgur.com/1C9UaSF.png%5D)
And I love her
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W