09.05.2024 18:34
Pokiwał głową i posłał mu nieco przygaszony uśmiech. Cmentarza nie dało się pomylić z niczym. Nieważne jak bardzo kolorowo tutaj było, jak wiele motylów i pszczół by latało - wisząca, smutna atmosfera i ciężar w sercach zawsze dawały o sobie znać bardzo dosadnie.
- Tutaj leży Barrwna Woda, mój mistrrrz. Długo był medykiem klanu rrrzeki, a jednak uczył mnie i sprrraw medycznych, i tych wojowniczych - uśmiechnął się, gdy o nim mówił. Nie byłby w stanie mówić o Barwinku inaczej, niż z uśmiechem na mordce. To Barwinek pokazał mu jak żyć, do czego był zdolny i do czego powołany. On nauczył go jak postępować z innym, również przy zwykłych rozmowach, czysto społecznych, a także jak Cis ma dbać o siebie, by w pościgu z życiem nie zapominał o sobie. Barwna Woda był mu jak ojciec, który zawsze przy nim czuwał, który doradzał i wspierał, gdy liliowy sobie nie radził. Gdyby nie on, Cisowa Gałązka nie byłby Cisowa Gałązką, a zupełnie innym kotem, być może nie tak ogarniętym jakim jest teraz. Zawdzięczał mu wszystko. - Barrwna Woda to było moje największe wsparrrcie. Zawsze. Nieważne czy chodziło o zioła, czy o moją pierrrwszą miłość - Cis do dziś nie wie, czy to, co czuł do samotniczego Oriona to była miłość. Zapewne nigdy się nie dowie. Ale Barwinek, choć liliowy nigdy nie powiedział mu wprost co go trapi, potrafił go zrozumieć i dać do zrozumienia, że ma czas na własne emocje. Na to, by je zrozumieć, poukładać i dzielić z innymi. - Nauczył mnie jak żyć, Poeto, ale on sam nie potrrafił. I nikt nie zrrrobił dla niego tego, co on zrrobił dla mnie. Nie żyje z własnej woli, bo choć widział, jak użądlenia pszczół wysysają z niego życie, nie wyleczył się, a ja nie zrobiłem nic, żeby go do tego namówić. Rozumiesz teraz, o co mi chodzi? - Cis nie płakał, jednak jego oczy były skierowane na pęk maków, pomimo, że mówił do swojego terminatora. Oczywiście, że wielkouchy miał wyrzuty sumienia. I pewny był, że Barwna Woda teraz przewracał się w grobie przez wyrzuty sumienia, że Cis musi mieć wyrzuty sumienia. Dwa pajace. - Nie wiem jak zmusić kota do leczenia. Zawsze empatyczna, spokojna rrrozmowa jest dobrym rozwiązaniem, pomoc rrrrrodziny także może się nadać. Ważne jest, żebyś chociaż sprróbował porrruszyć niebo i ziemie, by chorry kot się skłonił do leczenia. Śmierrrrć z własnego wyborru jest jeszcze gorrrsza, niż w przypadku, gdzie medyk nie zdoła kota urratować - wtedy wiesz, że zawiodłeś i na poziomie fizycznym, i emocjonalnym. Bardzo trrrrudno się z czymś takim pogodzić, Poeto. I czy stąd, czy już z Gwiazd, będę się modlić, by życie nie postawiło cię w takiej sytuacji.
- Tutaj leży Barrwna Woda, mój mistrrrz. Długo był medykiem klanu rrrzeki, a jednak uczył mnie i sprrraw medycznych, i tych wojowniczych - uśmiechnął się, gdy o nim mówił. Nie byłby w stanie mówić o Barwinku inaczej, niż z uśmiechem na mordce. To Barwinek pokazał mu jak żyć, do czego był zdolny i do czego powołany. On nauczył go jak postępować z innym, również przy zwykłych rozmowach, czysto społecznych, a także jak Cis ma dbać o siebie, by w pościgu z życiem nie zapominał o sobie. Barwna Woda był mu jak ojciec, który zawsze przy nim czuwał, który doradzał i wspierał, gdy liliowy sobie nie radził. Gdyby nie on, Cisowa Gałązka nie byłby Cisowa Gałązką, a zupełnie innym kotem, być może nie tak ogarniętym jakim jest teraz. Zawdzięczał mu wszystko. - Barrwna Woda to było moje największe wsparrrcie. Zawsze. Nieważne czy chodziło o zioła, czy o moją pierrrwszą miłość - Cis do dziś nie wie, czy to, co czuł do samotniczego Oriona to była miłość. Zapewne nigdy się nie dowie. Ale Barwinek, choć liliowy nigdy nie powiedział mu wprost co go trapi, potrafił go zrozumieć i dać do zrozumienia, że ma czas na własne emocje. Na to, by je zrozumieć, poukładać i dzielić z innymi. - Nauczył mnie jak żyć, Poeto, ale on sam nie potrrafił. I nikt nie zrrrobił dla niego tego, co on zrrobił dla mnie. Nie żyje z własnej woli, bo choć widział, jak użądlenia pszczół wysysają z niego życie, nie wyleczył się, a ja nie zrobiłem nic, żeby go do tego namówić. Rozumiesz teraz, o co mi chodzi? - Cis nie płakał, jednak jego oczy były skierowane na pęk maków, pomimo, że mówił do swojego terminatora. Oczywiście, że wielkouchy miał wyrzuty sumienia. I pewny był, że Barwna Woda teraz przewracał się w grobie przez wyrzuty sumienia, że Cis musi mieć wyrzuty sumienia. Dwa pajace. - Nie wiem jak zmusić kota do leczenia. Zawsze empatyczna, spokojna rrrozmowa jest dobrym rozwiązaniem, pomoc rrrrrodziny także może się nadać. Ważne jest, żebyś chociaż sprróbował porrruszyć niebo i ziemie, by chorry kot się skłonił do leczenia. Śmierrrrć z własnego wyborru jest jeszcze gorrrsza, niż w przypadku, gdzie medyk nie zdoła kota urratować - wtedy wiesz, że zawiodłeś i na poziomie fizycznym, i emocjonalnym. Bardzo trrrrudno się z czymś takim pogodzić, Poeto. I czy stąd, czy już z Gwiazd, będę się modlić, by życie nie postawiło cię w takiej sytuacji.
I know this love of mine
Will never die
Will never die
![[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]](https://i.imgur.com/1C9UaSF.png%5D)
And I love her
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W