20.05.2024 18:46
- Hm... gdy łapa staje się mocniejsza, twarrrdsza, wraca do norrmalnego wyglądu. Sam pacjent też to czuje, dlatego ważne są konsultacje. Wszystko jest na wyczucie, ale na tyle oczywiste, że ciężko się pomylić - wytłumaczył, bo choć nigdy przy leczeniu złamania nie był, tak widział jak zrasta się rana Sennej Łapy. Nie dopytał wtedy na jakiej zasadzie Barwna Woda stwierdził, że rana była wyleczona. Nie zmieniało to faktu, że po tylu księżycach doświadczenia Cis nieco się domyślał jak co rozpoznać, nawet jeśli nie było widoczne gołym okiem.
Widział, jak zmienia się mimika Poety. Wiedział, że poruszył ciężki temat. Może zrobił to specjalnie, nie wiedział. Niemniej domyślał się skąd na ciele kocura widniały oparzenia, domyślał się, wiedział, a jednak zapytał. Przy okazji po to, by dowiedzieć się, czy ten miał jakąś wiedzę na ich temat, ale też dlatego by sprawdzić jak bardzo niestabilny to był grunt. Bardzo. - Mmm.. Są jeszcze inne rrany, oczywiście - potwierdził, a jednak nie zaczął trajkotać o niczym następnym. Chwilę stał w ciszy, czekał na reakcje kocura. Kiedy ten nie pisnął ani słowem, Cis postanowił odezwać się ponownie. - Prrzeprrraszam, Poeto, jeżeli musimy porruszyć na trrreningu coś, co nie jest dla ciebie fajne. Wygodne. Prrzyjemne. Miłe - zaczął i westchnął cicho. Przecież sam musiał niedawno mówić o użądleniach. Nieprzyjemnych dla niego użądleniach. - Wiesz, od czego jeszcze jest medyk, Poeto? Nie leczymy tylko rrran fizycznych, psychiczne rrrównież. Każdy może się do nas zgłosić z prroblemem, z załamaniem, z trrudnością... taką życiową, wiesz! I twoim zadaniem jest pomóc. Chciałbym, żebyśmy pomagali sobie nawzajem tak dobrrze, jak będziemy pomagać innym klanowiczom. Niemniej nie rrruszę dalej, muszę z tobą omówić... oparrrzenia. Jeżeli nie jesteś gotowy, możemy się zobaczyć tu jutrro, za parrę dni, za księżyc, dwa. Aż będziesz gotowy - wytłumaczył. Nie wypuści Poety spod swoich łap bez omówienia oparzeń, a co ważniejsze - bez przegadanej traumy. Nie było takiej opcji.
Widział, jak zmienia się mimika Poety. Wiedział, że poruszył ciężki temat. Może zrobił to specjalnie, nie wiedział. Niemniej domyślał się skąd na ciele kocura widniały oparzenia, domyślał się, wiedział, a jednak zapytał. Przy okazji po to, by dowiedzieć się, czy ten miał jakąś wiedzę na ich temat, ale też dlatego by sprawdzić jak bardzo niestabilny to był grunt. Bardzo. - Mmm.. Są jeszcze inne rrany, oczywiście - potwierdził, a jednak nie zaczął trajkotać o niczym następnym. Chwilę stał w ciszy, czekał na reakcje kocura. Kiedy ten nie pisnął ani słowem, Cis postanowił odezwać się ponownie. - Prrzeprrraszam, Poeto, jeżeli musimy porruszyć na trrreningu coś, co nie jest dla ciebie fajne. Wygodne. Prrzyjemne. Miłe - zaczął i westchnął cicho. Przecież sam musiał niedawno mówić o użądleniach. Nieprzyjemnych dla niego użądleniach. - Wiesz, od czego jeszcze jest medyk, Poeto? Nie leczymy tylko rrran fizycznych, psychiczne rrrównież. Każdy może się do nas zgłosić z prroblemem, z załamaniem, z trrudnością... taką życiową, wiesz! I twoim zadaniem jest pomóc. Chciałbym, żebyśmy pomagali sobie nawzajem tak dobrrze, jak będziemy pomagać innym klanowiczom. Niemniej nie rrruszę dalej, muszę z tobą omówić... oparrrzenia. Jeżeli nie jesteś gotowy, możemy się zobaczyć tu jutrro, za parrę dni, za księżyc, dwa. Aż będziesz gotowy - wytłumaczył. Nie wypuści Poety spod swoich łap bez omówienia oparzeń, a co ważniejsze - bez przegadanej traumy. Nie było takiej opcji.
I know this love of mine
Will never die
Will never die
![[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]](https://i.imgur.com/1C9UaSF.png%5D)
And I love her
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W