23.02.2025 22:12
Wystarczyło kilka niedługich chwil, aby Salamandra zasnęła. Sadzawka efekty przynosiła szybciej, niż jak się mogło wydawać - i być może dla (niemal)Przywódczyni było to szokujące. Po obudzeniu się, chociaż nie do końca mogła zrozumieć gdzie jest, do jej nosa dotarł typowy, Gromowy zapach, dokładnie taki sam jaki był zwykle o tej porze w obozie. Z drugiej strony, mogła bez problemu wyczuć, że coś jest zupełnie nie tak! Jakby ziemia była lżejsza, a jej ciało o pięć razy cięższe. Wszystko też było za razem tak ciche, ale i okrutnie głośne, że trudno było odgadnąć czy to co słyszy to szmery Klanowiczów i okolicznych ptaków, czy tylko wyobrażenie.
W tym wszystkim też mogła wyczuć chyba najbardziej jej znany ze zapachów - Wężowego Błysku. Tym razem taki, który nie był zmieszany ze smrodem potwora... i taki, który wyglądał zdecydowanie lepiej, niż jak w momencie gdy trafił do obozu. Sam Wąż też wyglądał minimalnie lepiej, niż jak przez ostatnie księżyce swojego życia; szczęśliwiej, może zdrowiej. Ostatecznie jednak jeśliby widziała jego pysk, dostrzegłaby tę samą nutę zmartwienia, która chyba wyryła się na jego mordzie i nie zniknie już po kres wieków.
Był sam. Gdziekolwiek duchy innych by się nie pałętały, on wyszedł niemal od razu na przód, zostawiając za sobą tłumy innych dusz. O swojej obecności dał znak bardzo bezpośrednio, czołem stuknął o jej głowę, a później chwilę siedział przy niej tak blisko, jak tylko mógł.
- Salamandra, o rety... - sapnął w końcu, ostatnich parę chwil dając sobie na tę jedną z ostatnich okazji do bycia obok córki. - Ale zawaliłem, co nie?
Rzucił, chyba nieco bardziej w wiatr niż w ramach uzyskania odpowiedzi. Nawet jakby wierzyła, że jest inaczej - on był chyba zbyt uparty, by zmienić w tej kwestii zdanie. Było mu co najmniej wstyd, że nie był silniejszy.
- Cieszę się, że tu dotarłaś cała i zdrowa. Jak szliśmy z Muchomorem po moje życia, to o mało sam nie skończył wśród Gwiezdnych.
W tym wszystkim też mogła wyczuć chyba najbardziej jej znany ze zapachów - Wężowego Błysku. Tym razem taki, który nie był zmieszany ze smrodem potwora... i taki, który wyglądał zdecydowanie lepiej, niż jak w momencie gdy trafił do obozu. Sam Wąż też wyglądał minimalnie lepiej, niż jak przez ostatnie księżyce swojego życia; szczęśliwiej, może zdrowiej. Ostatecznie jednak jeśliby widziała jego pysk, dostrzegłaby tę samą nutę zmartwienia, która chyba wyryła się na jego mordzie i nie zniknie już po kres wieków.
Był sam. Gdziekolwiek duchy innych by się nie pałętały, on wyszedł niemal od razu na przód, zostawiając za sobą tłumy innych dusz. O swojej obecności dał znak bardzo bezpośrednio, czołem stuknął o jej głowę, a później chwilę siedział przy niej tak blisko, jak tylko mógł.
- Salamandra, o rety... - sapnął w końcu, ostatnich parę chwil dając sobie na tę jedną z ostatnich okazji do bycia obok córki. - Ale zawaliłem, co nie?
Rzucił, chyba nieco bardziej w wiatr niż w ramach uzyskania odpowiedzi. Nawet jakby wierzyła, że jest inaczej - on był chyba zbyt uparty, by zmienić w tej kwestii zdanie. Było mu co najmniej wstyd, że nie był silniejszy.
- Cieszę się, że tu dotarłaś cała i zdrowa. Jak szliśmy z Muchomorem po moje życia, to o mało sam nie skończył wśród Gwiezdnych.
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: BMkQOBs.png]](https://imgur.com/BMkQOBs.png)