Podróże i wilgoć nie były jej obce, a siedzenie w obozie Klanu Wichru było przytłaczające. Czuła się czasami jak zwierzyna w potrzasku i choć treningi z Sosnowym Szmerem jako tako pomagały zapewnić Pszczółce jakiś dodatkowy ruch i mentalną stymulację której po prostu nie potrafiła osiągnąć w obozie, nawet spędzając miło czas z innymi kotami, tak ciągnęło ją do spacerów... dalej.

Szła tam, gdzie ją prowadziły łapy, nie przejmując się zbytnio potencjalnymi konsekwencjami. Jeszcze jako kocię podróżowała z miejsca na miejsce, przed znalezieniem się w Klanie Wichru widziała kawał świata, i... owszem, była wtedy pod pieczą dwójki dorosłych, ale teraz nie była już maleńkim kocięciem, i zresztą- wcale nie szła tak daleko.

Wilgoć nie była jej obca i choć nie była jej fanem, do tego miejsca przywiódł ją koncert żab. Był wieczór, choć dalej było widno, słońce dopiero chyliło się ku linii horyzontu, a ruda córka Źdźbło była na tyle zaintrygowana tym miejscem na które natrafiła, że przemogła się i przebrnęła przez grząskie błoto aby znaleźć się bliżej kamienistego brzegu, aby podziwiać mokre, lśniące pięknie w szkarłatnych promieniach kamyczki i obserwować każdy, nawet najmniejszy ruch na tafli wody licząc, że jest to żaba.

Zapomniała, na ten moment, o stresie związanym z tamtą ceremonią, nową rangą, obowiązkami, imieniem. Tylko ona, piękne kamyczki i wspaniały koncert żab i ropuch.

pieczareczka

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W