Wysoki, chudy i blady jak trup - od wyblakłej, liliowej sierści z ledwie cieniem żywszego koloru na grzbiecie, przez szarawą skórę, aż do gołębich oczu, w których błękit powoli dogorywa. Jeśliby ktoś dostrzegł wychudzenie skrywane pod długim, nastroszonym futrem, mógłby powiedzieć, że wygląda anemicznie. Że przywodzi na myśl małego, zsiniałego utopca.
Bardzo szybko zorientował się, że rodzice go nie kochają, ale jest zbyt młody, żeby sobie z tym poradzić. Jego życie składa się z nieskoordynowanym wybuchów energii przeplatanych okresami przygniatającego lęku, który wprawia go w niemal starcze zmęczenie. Nie potrafi poczuć się bezpiecznie w obecności innych kotów, ale dzięki wrodzonej ciekawości i otwartości na doświadczenia niestrudzenie prze do przodu. Nieprzyjemne emocje stara się zagłuszać nowościami a jego impulsywność częstokroć prowadzi do wplątywania się w ryzykowne sytuacje. Gdyby tylko udało mu się skupić, gdyby tylko udało mu się znaleźć chwilę spokoju, zapewne lepiej radziłby sobie z nauką i obowiązkami.