Kryształ to dosyć niewielkie kocię, lecz raczej ciężko ominąć je wzrokiem. Zawdzięczać to może jedynie jasnemu zabarwieniu futra, które bardziej przypomina oklapnięte rybie łuski, niźli rzeczywistą sierść. W większości obszar zajmuje biel, zostawiając jednak miejsce na trochę szlachetnego srebra na pysku i tylnej części grzbietu, co jednak nie odcina się jakoś szczególnie – granica między odcieniami jest właściwie niewielka, a bez dokładnego przyglądnięcia się nie zawsze widać plamy. W takim przypadku właśnie sytuację ratują pręgi, które ciągną się nierównymi pasmami od ślepi i czubka głowy (nie zapominając także o grzbiecie). Ślepia świecą raczej wyblakłym i pogodnym błękitem, który jest przecięty smugą ostrej, leśnej zieleni na jednym z nich. Obrazu dopełniają nijakie kwiaty wrzosy, które spoczęły wokół jednego ucha.
W zasadzie Kryształ jako kociak nie wyróżnia się jakoś bardzo. Siedzi cicho, rzadko odzywa się z własnej woli, nie przysparza problemów rodzicom i nieczęsto wyściubia nos poza cztery ściany żlobka. Ba, może i jest zwyczajnie nieśmiała, jednak nie w tym tkwi problem – ona po prostu lubi całkowite minimum. Je tyle, ile potrzebuje. Mówi tyle, ile wynosi faktyczna potrzeba. Dziwne, czyż nie? Nie dla niej. Jest pewna, że to idealne wyjście, bo z nadmiernej chciwości wywodzą się też inne cechy – pycha, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzieniu i piciu, gniew. Walczy z tym więc, jako kot z “otwartymi oczyma” na grzech.
Hej, chciałam zaklepać kociaka
I know exactly what I want and who I want to be I know exactly why I walk and talk like a machine I'm now becoming my own self-fulfilled prophecy