24.11.2025 22:07
Treningi z Rześką Pszczołą nie były złe. W pewien sposób była podobna do Modliszkowego Gaju. To znaczy, obie były takie... ciepłe? To chyba dobre słowo. Były miłe dla Popiołka i o wiele bardziej cierpliwe do jego błędów i niepewności niż na to zasługiwał. Łabędzia Gwiazda musiał wiedzieć co robi powierzając go w opiece szylkretce. Popielata Łapa powinien mu być za to dozgonnie więcej i nie zawracać ogona swoimi sprawami, skoro wychodził już normalnie na Koci Grzbiet i nie płakał co wieczór w mech. Nie miał żadnego powodu do narzekania, ale... ale miał z tyłu głowy ofertę przywódcy. Proponował przecież pomoc w powtórkach, a Popiołek był bardzo zmotywowany do nadrobienia straconego czasu. Chciał się wreszcie na coś przydać, coś osiągnąć, zostać kimś innym niż był dotychczas.
Stojąc przed wejściem do Słonej Groty zwątpił. Może jednak dostał palec, a teraz próbował odgryźć całą łapę. Ale przecież Łabędzia Gwiazda chyba by wspomniał, gdyby oferta nie była już aktualna? Och, ale Popiołek chyba powinien sam się tego domyślić, nie był już małym kociakiem. Ale nic nie szkodziło zapytać, najwyżej spotka się z odmową, prawda? O Gwiezdni, tak się skupił na sobie, że zapomniał o najważniejszym – przecież dopiero co umarła Rdzawa Wiewiórka, córka przywódcy, na pewno powtórki materiału z niezbyt obiecującym terminatorem były ostatnim czym chciał się zajmować teraz. Albo kiedykolwiek.
Zanim zdążył się zmyć, usłyszał obok siebie znajomy głos. A i tak podskoczył, zbyt gwałtownie wyrwany z własnej głowy.
– ... – żaden dźwięk nie wydobył się z zaskoczonego pyszczka, więc kiwnął twierdząco. – Tak, na ciebie. – wymsknęło mu się zanim zdążył przemyśleć sprawę i postawić na jakieś kłamstwo by się wykręcić. Może powinien więc postawić na szczerość. I zamiast wić się jak robak bez głowy, wić się jak robak w jednym kawałku. – Jeśli to nie problem, oczywiście. I jeśli masz czas, znaczy się. Jak nie to rozumiem. Ale ten. O te powtórki chciałem. Te z treningu. Ale jak coś to sobie pójdę. Przyjdę później, albo wcale. Jak będzie lepiej. – zarzekł się na sam koniec, licząc że to nie postawi go w aż tak egoistycznym świetle na jakie zasługiwał.
Stojąc przed wejściem do Słonej Groty zwątpił. Może jednak dostał palec, a teraz próbował odgryźć całą łapę. Ale przecież Łabędzia Gwiazda chyba by wspomniał, gdyby oferta nie była już aktualna? Och, ale Popiołek chyba powinien sam się tego domyślić, nie był już małym kociakiem. Ale nic nie szkodziło zapytać, najwyżej spotka się z odmową, prawda? O Gwiezdni, tak się skupił na sobie, że zapomniał o najważniejszym – przecież dopiero co umarła Rdzawa Wiewiórka, córka przywódcy, na pewno powtórki materiału z niezbyt obiecującym terminatorem były ostatnim czym chciał się zajmować teraz. Albo kiedykolwiek.
Zanim zdążył się zmyć, usłyszał obok siebie znajomy głos. A i tak podskoczył, zbyt gwałtownie wyrwany z własnej głowy.
– ... – żaden dźwięk nie wydobył się z zaskoczonego pyszczka, więc kiwnął twierdząco. – Tak, na ciebie. – wymsknęło mu się zanim zdążył przemyśleć sprawę i postawić na jakieś kłamstwo by się wykręcić. Może powinien więc postawić na szczerość. I zamiast wić się jak robak bez głowy, wić się jak robak w jednym kawałku. – Jeśli to nie problem, oczywiście. I jeśli masz czas, znaczy się. Jak nie to rozumiem. Ale ten. O te powtórki chciałem. Te z treningu. Ale jak coś to sobie pójdę. Przyjdę później, albo wcale. Jak będzie lepiej. – zarzekł się na sam koniec, licząc że to nie postawi go w aż tak egoistycznym świetle na jakie zasługiwał.
In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
![[Obrazek: iZiRr60.gif]](https://i.imgur.com/iZiRr60.gif)
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?
╰────── · ☾ · ──────╯
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W