02.12.2025 22:13
Ciekawe jak często rzeczywiście zdarzały się koty, które uciekały ze swojego klanu i wracały tylko jeśli im się to opłacało. Oby jak najrzadziej, nawet trudno było mu sobie wyobrazić kogoś z takim tokiem myślenia. Na szczęście wśród rodzeństwa raczej nikogo takiego nie było. Pozostało więc skinąć głową w stronę Mistrza, aby pokazać że przyjęło się to sprostowanie do wiadomości.
Wilcza Łapa czuł, że pytanie jakie zadał mogło być całkiem skomplikowane. W końcu ocierało się o naginanie kodeksu, przynajmniej tak to sobie wyobrażał gdy usłyszał w pełni pierwszą jego zasadę. Ale odpowiedź Nocnego Szkwału? Całkowicie przerosła jego oczekiwania. Była długa, podparta przykładem z życia Zastępcy oraz nie taka łatwa do przegryzienia. Ukazywała różne sposoby jak podejść do problemu i punkty widzenia, jakie mogą się w związku z tym pojawiać. Co ciekawe, w pewnym sensie łączyła się swoim spuentowaniem ze wcześniejszym tematem odnośnie bezgranicznego zaufania przywódcom, przynajmniej w jego mniemaniu. Nic nie jest czarno-białe, trzeba myśleć samodzielnie, spojrzeć szerzej. Wszystko to wydawało się… trudne. Na boku, historia starszego kota dobrze przedstawiła problem wysokich rang – musiał wybrać między Klanem, a rodziną.
Młodzik potrzebował chwili by to wszystko przetrawić i przeanalizować. Przynajmniej chwilowy wytrzeszcz służył jako zapewnienie, że wypowiadane przez Mistrza słowa do niego docierały. – Czyli to o wiele poważniejsze niż myślałem… To już łatwiej chyba aby samotnik dołączył do klanu, niż ktoś, kto chciał go sobie zmienić, na przykład z Gromu na Rzekę..? Nawet jeśli samotnicy są wyjęci spod kodeksu. – podzielił się swoją hipotezą. Bo to, że dołączyć mogą to nie tajemnica, w końcu co najmniej jedna ex-samotniczka, chyba Kręta Łapa, została mianowana terminatorką na tej samej ceremonii co on i rodzeństwo.
Powiewem świeżości stała się sceneria. Mile widziana zmiana od śmierdzącej Grzmiącej Ścieżki i okolic. Różnorakie zarośla kusiły, by kiedyś wśród nich pobuszować, chociaż trudno też powiedzieć co może się w nich czaić. Wciąż, były to nadal tereny Rzeki, więc szansa na jakikolwiek problem była niska, prawda? – Tutaj jest o wiele lepiej niż przy tamtych brzozach! – Stwierdził radośnie, a potem przekrzywił ciekawsko głowę na słowa starszego kocura. – Łan Rzepaku? Zapamiętam i na pewno się tam wybiorę! Czyli to znaczy, że można normalnie wychodzić poza tereny klanu kiedy się chce?? Znaczy się, chyba że ma się jakieś zadania do zrobienia!
Wilcza Łapa czuł, że pytanie jakie zadał mogło być całkiem skomplikowane. W końcu ocierało się o naginanie kodeksu, przynajmniej tak to sobie wyobrażał gdy usłyszał w pełni pierwszą jego zasadę. Ale odpowiedź Nocnego Szkwału? Całkowicie przerosła jego oczekiwania. Była długa, podparta przykładem z życia Zastępcy oraz nie taka łatwa do przegryzienia. Ukazywała różne sposoby jak podejść do problemu i punkty widzenia, jakie mogą się w związku z tym pojawiać. Co ciekawe, w pewnym sensie łączyła się swoim spuentowaniem ze wcześniejszym tematem odnośnie bezgranicznego zaufania przywódcom, przynajmniej w jego mniemaniu. Nic nie jest czarno-białe, trzeba myśleć samodzielnie, spojrzeć szerzej. Wszystko to wydawało się… trudne. Na boku, historia starszego kota dobrze przedstawiła problem wysokich rang – musiał wybrać między Klanem, a rodziną.
Młodzik potrzebował chwili by to wszystko przetrawić i przeanalizować. Przynajmniej chwilowy wytrzeszcz służył jako zapewnienie, że wypowiadane przez Mistrza słowa do niego docierały. – Czyli to o wiele poważniejsze niż myślałem… To już łatwiej chyba aby samotnik dołączył do klanu, niż ktoś, kto chciał go sobie zmienić, na przykład z Gromu na Rzekę..? Nawet jeśli samotnicy są wyjęci spod kodeksu. – podzielił się swoją hipotezą. Bo to, że dołączyć mogą to nie tajemnica, w końcu co najmniej jedna ex-samotniczka, chyba Kręta Łapa, została mianowana terminatorką na tej samej ceremonii co on i rodzeństwo.
Powiewem świeżości stała się sceneria. Mile widziana zmiana od śmierdzącej Grzmiącej Ścieżki i okolic. Różnorakie zarośla kusiły, by kiedyś wśród nich pobuszować, chociaż trudno też powiedzieć co może się w nich czaić. Wciąż, były to nadal tereny Rzeki, więc szansa na jakikolwiek problem była niska, prawda? – Tutaj jest o wiele lepiej niż przy tamtych brzozach! – Stwierdził radośnie, a potem przekrzywił ciekawsko głowę na słowa starszego kocura. – Łan Rzepaku? Zapamiętam i na pewno się tam wybiorę! Czyli to znaczy, że można normalnie wychodzić poza tereny klanu kiedy się chce?? Znaczy się, chyba że ma się jakieś zadania do zrobienia!
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W