03.12.2025 19:35
Tak wielka chęć odpłacenia się za drobną pomoc była dla Ślimaczek całkiem urocza. Przekochane dziecko napotkała! Choć może na wysnuwanie takich wniosków jest jeszcze zbyt wcześniej. Nie powinna się z tym tak śpieszyć. Skoro obiecała jej naukę, prawdopodobnie spędzą ze sobą trochę więcej czasu, a co za tym idzie, będą mogły poznać się lepiej. Dopiero wtedy będzie można sobie wyrobić opinię. W końcu pierwsze spotkanie zawsze jest w pewnym sensie... Inne. Wyjątkowe. Bo nikt na ogół nie jest prawdziwym sobą.
Ostatecznie Ślimaczek nie skomentowała w żaden sposób tamtych słów młodej. Zamiast tego ciepło uśmiechnęła się, a potem jej uwaga została całkowicie skupiona na imieniu kotki. Zdecydowanie brzmiało jak pieszczochowe. Kot... Raczej nie nadałby sobie takiego dziwnego, bezsensownego miana. Bo to słowo prawdopodobnie nic nie znaczyło. Tak jak większość kreatywnych wymysłów ludzi. Tak sądziła Ślimaczek.
- O, zgaduję, że jest... Przypadkowe? Nie pochodzi od niczego, no nie? - Ale warto było dopytać. Może akurat się myliła, może ten cały cotangens to jakiś mniej lub bardziej użyteczny przedmiot, którego samotniczka po prostu nie miała okazji poznać.
Na wzmiankę o jej silnym organizmie ochoczo pokiwała głową. No, coś ewidentnie w tym było, bo w przeciwnym razie na pewno dawno leżałaby głęboko pod ziemią! Niektóre z jej ran swojego czasu były naprawdę poważne. Ale to nie tak, że miała szczęście. To znaczy, miała go sporo, ale nie tylko ono ją ratowało. To byłoby przecież absurdalne.
- Mhm! Ale wiesz, czasami wystarczy po prostu znaleźć się w dobrym miejscu o dobrym czasie. Bo to nie jest tak, że nigdy w życiu się nie leczyłam! Nie będę ci opowiadać całej swojej medycznej historii, ale mogę ci powiedzieć, że dobro zawsze wraca. I pamiętaj o tym. - Osobiście głęboko w to wierzyła, bo życie nie raz pokazało jej, że coś w tym powiedzeniu rzeczywiście musi być. Kwestia jej spalonego zadku chociażby! Byłaby trupem, gdyby tamtego feralnego dnia zadbała tylko o własne bezpieczeństwo.
Chwilę milczała, zastanawiając się nad pytaniem Cotangens. Która partia wiedzy będzie tą... Podstawową? Ah! Może najlepiej byłoby przypomnieć sobie jak nauka wyglądała na treningu. Szkoda tylko, że to działo się tak dawno temu. Niewiele pamiętała. Chyba ten sposób odpada, w takim razie.
- Pozycja łowiecka. Coś wiesz? Może tak będzie najprościej. Ja mówię teorię, a ty stosujesz praktykę. Na podstawie moich słów. A jeśli coś będzie nie tak to... Postaram się skorygować! - Bo choć łowczynią była doświadczoną, nie mogła tego samego powiedzieć o roli nauczyciela. Nigdy nikogo nie wytrenowała, ba! Nigdy nawet nie zaczęła. Chyba miała kiedyś jakiegoś terminatora, ale... Nawet jeśli to ewidentnie musiało z tego wyjść jedno, wielkie nic. W przeciwnym razie by pamiętała.
Ostatecznie Ślimaczek nie skomentowała w żaden sposób tamtych słów młodej. Zamiast tego ciepło uśmiechnęła się, a potem jej uwaga została całkowicie skupiona na imieniu kotki. Zdecydowanie brzmiało jak pieszczochowe. Kot... Raczej nie nadałby sobie takiego dziwnego, bezsensownego miana. Bo to słowo prawdopodobnie nic nie znaczyło. Tak jak większość kreatywnych wymysłów ludzi. Tak sądziła Ślimaczek.
- O, zgaduję, że jest... Przypadkowe? Nie pochodzi od niczego, no nie? - Ale warto było dopytać. Może akurat się myliła, może ten cały cotangens to jakiś mniej lub bardziej użyteczny przedmiot, którego samotniczka po prostu nie miała okazji poznać.
Na wzmiankę o jej silnym organizmie ochoczo pokiwała głową. No, coś ewidentnie w tym było, bo w przeciwnym razie na pewno dawno leżałaby głęboko pod ziemią! Niektóre z jej ran swojego czasu były naprawdę poważne. Ale to nie tak, że miała szczęście. To znaczy, miała go sporo, ale nie tylko ono ją ratowało. To byłoby przecież absurdalne.
- Mhm! Ale wiesz, czasami wystarczy po prostu znaleźć się w dobrym miejscu o dobrym czasie. Bo to nie jest tak, że nigdy w życiu się nie leczyłam! Nie będę ci opowiadać całej swojej medycznej historii, ale mogę ci powiedzieć, że dobro zawsze wraca. I pamiętaj o tym. - Osobiście głęboko w to wierzyła, bo życie nie raz pokazało jej, że coś w tym powiedzeniu rzeczywiście musi być. Kwestia jej spalonego zadku chociażby! Byłaby trupem, gdyby tamtego feralnego dnia zadbała tylko o własne bezpieczeństwo.
Chwilę milczała, zastanawiając się nad pytaniem Cotangens. Która partia wiedzy będzie tą... Podstawową? Ah! Może najlepiej byłoby przypomnieć sobie jak nauka wyglądała na treningu. Szkoda tylko, że to działo się tak dawno temu. Niewiele pamiętała. Chyba ten sposób odpada, w takim razie.
- Pozycja łowiecka. Coś wiesz? Może tak będzie najprościej. Ja mówię teorię, a ty stosujesz praktykę. Na podstawie moich słów. A jeśli coś będzie nie tak to... Postaram się skorygować! - Bo choć łowczynią była doświadczoną, nie mogła tego samego powiedzieć o roli nauczyciela. Nigdy nikogo nie wytrenowała, ba! Nigdy nawet nie zaczęła. Chyba miała kiedyś jakiegoś terminatora, ale... Nawet jeśli to ewidentnie musiało z tego wyjść jedno, wielkie nic. W przeciwnym razie by pamiętała.
![[Obrazek: oLIY3H8.png]](https://imgur.com/oLIY3H8.png)
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W