31.12.2025 17:23
Zaśmiał się serdecznie. Rzeczywiście, Klan Rzeki nie bez powodu słynął z łowienia ryb, w istocie chętnie czerpali z dobrodziejstw wody, ale to zdziwienie Popiołka było rozczulające. I z lekka niespodziewane; Łabędź oczekiwałby go raczej ze strony któregoś z sąsiadów, znających ich Klan głównie z opowieści.
— Nie trzeba. Ba, nie trzeba nawet lubić wody. Wiem, że Kwitnący Jaśmin za nią nie przepada, nie jestem pewien, jak obecnie zapatruje się na łowienie, ale... Nawet gdyby od obiegów pór nie wrzucił na stos ani jednej ryby, nie uczyniłoby to z niego mniej Rzeczniakiem. A ja, cóż, zdaje się, że nie nauczyłem się wcześniej łowić głównie ze względu na pogodę. Było upiornie zimno, kiedy zostałem wojownikiem, a mój mistrz ani nie chciał torturować mnie lodowatą wodą, ani opóźnić mianowania. I tak jakoś wyszło. Choć większość wojowników raczej nie ma takich doświadczeń za sobą i pojmuje tajniki łapania ryb jeszcze podczas treningu. — Zwłaszcza teraz, zdawało mu się. Za czasów jego młodości panowało nieco luźniejsze podejście. Każdy wojownik potrafił polować, patrolować i odganiać intruzów, to jasne, jednak to dopiero dzisiaj prawdziwi rzeczni fanatycy rośli w siłę. Nie narzekał; cieszył się, że jego Klan był dumny ze swoich tradycji i zwyczajów, ale daleko mu było do dyskryminowania tych, którzy nie podzielali miłości do wody. — Poszliśmy we czwórkę. Mój mistrz, ja, moja partnerka i siostrzeniec. Tylko ja w roli niedouczonego wojownika. W zasadzie... Nie pamiętam, jak do tego doszło, że wybraliśmy się całą grupą. Pewnie napomknąłem o planach z Kornikowym Konarem, moim mentorem, a reszta podłapała temat. Zawsze to raźniej uczyć się w zaprzyjaźnionej grupie, prawda? Bez presji oficjalnego treningu, w sytuacji, gdzie wszyscy dzieliliśmy się powodzeniami oraz porażkami, jakich nie może zabraknąć przy pierwszych próbach.
Przystanął nieopodal korzeni, na razie trzymając się stabilnego gruntu.
— A chciałbyś, żebym łowił z tobą? — spytał. Raczej nastawiał się na obserwację z — niewielkiej, ale wciąż — odległości. Różnie bywało u niego z zachowaniem równowagi. I z refleksem. Nie wspominając o jego głównym zadaniu, opierającym się przecież na przyglądaniu się poczynaniom terminatora. Zdawał sobie jednak sprawę, że świadomość obecności wpatrującego się starszego, bardziej doświadczonego kota mogła onieśmielać.
— Nie trzeba. Ba, nie trzeba nawet lubić wody. Wiem, że Kwitnący Jaśmin za nią nie przepada, nie jestem pewien, jak obecnie zapatruje się na łowienie, ale... Nawet gdyby od obiegów pór nie wrzucił na stos ani jednej ryby, nie uczyniłoby to z niego mniej Rzeczniakiem. A ja, cóż, zdaje się, że nie nauczyłem się wcześniej łowić głównie ze względu na pogodę. Było upiornie zimno, kiedy zostałem wojownikiem, a mój mistrz ani nie chciał torturować mnie lodowatą wodą, ani opóźnić mianowania. I tak jakoś wyszło. Choć większość wojowników raczej nie ma takich doświadczeń za sobą i pojmuje tajniki łapania ryb jeszcze podczas treningu. — Zwłaszcza teraz, zdawało mu się. Za czasów jego młodości panowało nieco luźniejsze podejście. Każdy wojownik potrafił polować, patrolować i odganiać intruzów, to jasne, jednak to dopiero dzisiaj prawdziwi rzeczni fanatycy rośli w siłę. Nie narzekał; cieszył się, że jego Klan był dumny ze swoich tradycji i zwyczajów, ale daleko mu było do dyskryminowania tych, którzy nie podzielali miłości do wody. — Poszliśmy we czwórkę. Mój mistrz, ja, moja partnerka i siostrzeniec. Tylko ja w roli niedouczonego wojownika. W zasadzie... Nie pamiętam, jak do tego doszło, że wybraliśmy się całą grupą. Pewnie napomknąłem o planach z Kornikowym Konarem, moim mentorem, a reszta podłapała temat. Zawsze to raźniej uczyć się w zaprzyjaźnionej grupie, prawda? Bez presji oficjalnego treningu, w sytuacji, gdzie wszyscy dzieliliśmy się powodzeniami oraz porażkami, jakich nie może zabraknąć przy pierwszych próbach.
Przystanął nieopodal korzeni, na razie trzymając się stabilnego gruntu.
— A chciałbyś, żebym łowił z tobą? — spytał. Raczej nastawiał się na obserwację z — niewielkiej, ale wciąż — odległości. Różnie bywało u niego z zachowaniem równowagi. I z refleksem. Nie wspominając o jego głównym zadaniu, opierającym się przecież na przyglądaniu się poczynaniom terminatora. Zdawał sobie jednak sprawę, że świadomość obecności wpatrującego się starszego, bardziej doświadczonego kota mogła onieśmielać.
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)