03.01.2026 15:36
Przeszedł go dreszcz. Do interpretacji własnej zostawmy czy ze względu na temperaturę, czy myśl o złamaniu kodeksu (chociaż... łowił z przywódcą, czy taka propozycja też mogła być prawem?).
– Może najpierw spróbujmy zabrać? W Chruśniaku by się ucieszyli... – oblizał pysk. Tak między Gwiezdnymi, a prawdą, zaczynał się robić głodny. Albo raczej już był, ale największa fala głodu dopadła go akurat, gdy skupiał się na łowieniu. Może obite ryby były małym problemem, mniejszym niż to, że je chcąc nie chcąc, strasznie zaślini.
– Aż tak? – zdziwił się. To wydawało się aż nieprawdopodobne. – A ryby mieszkają w jednym miejscu czy w całej rzece? Mam na myśli, że... Ten jazgarz. Złapałem go tutaj. Ale jakbym nie złapał go dzisiaj tylko jutro to mógłbym go złapać przy Bobrowej Tamie? Czy tak daleko by nie odpłynął, bo tu jest jego dom?
I ile trzeba łowić w jednym miejscu by osuszyć rzekę z jej mieszkańców? Czy może im w przyszłości zabraknąć ryb? Im dłużej się zastanawiał, tym więcej pytań się pojawiało w srebrnej głowie, ale nie chciał zasypywać nimi Łabędzia. Już i tak wiele dzisiaj dla niego zrobił.
– Zbudzony potencjał. – powtórzył bezwiednie. Może? Miło by było w to wierzyć. A jeśli żaden potencjał się dzisiaj nie przebudził, wciąż mieli plan awaryjny. Taki, który dzisiaj się świetnie sprawdził. Minął moment, chociaż zawahanie nie zniknęło, nim Popiołek znowu się odezwał. – A czy... gdyby nie było konieczności... to możemy i tak przyjść?
– Może najpierw spróbujmy zabrać? W Chruśniaku by się ucieszyli... – oblizał pysk. Tak między Gwiezdnymi, a prawdą, zaczynał się robić głodny. Albo raczej już był, ale największa fala głodu dopadła go akurat, gdy skupiał się na łowieniu. Może obite ryby były małym problemem, mniejszym niż to, że je chcąc nie chcąc, strasznie zaślini.
– Aż tak? – zdziwił się. To wydawało się aż nieprawdopodobne. – A ryby mieszkają w jednym miejscu czy w całej rzece? Mam na myśli, że... Ten jazgarz. Złapałem go tutaj. Ale jakbym nie złapał go dzisiaj tylko jutro to mógłbym go złapać przy Bobrowej Tamie? Czy tak daleko by nie odpłynął, bo tu jest jego dom?
I ile trzeba łowić w jednym miejscu by osuszyć rzekę z jej mieszkańców? Czy może im w przyszłości zabraknąć ryb? Im dłużej się zastanawiał, tym więcej pytań się pojawiało w srebrnej głowie, ale nie chciał zasypywać nimi Łabędzia. Już i tak wiele dzisiaj dla niego zrobił.
– Zbudzony potencjał. – powtórzył bezwiednie. Może? Miło by było w to wierzyć. A jeśli żaden potencjał się dzisiaj nie przebudził, wciąż mieli plan awaryjny. Taki, który dzisiaj się świetnie sprawdził. Minął moment, chociaż zawahanie nie zniknęło, nim Popiołek znowu się odezwał. – A czy... gdyby nie było konieczności... to możemy i tak przyjść?
In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
![[Obrazek: iZiRr60.gif]](https://i.imgur.com/iZiRr60.gif)
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?
╰────── · ☾ · ──────╯
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W