#82
Wspomnienie zasady dotyczącej walk przypomniało mu o jednej kwestii.
– A czy, jak powstawały Klany, wszyscy do nich dołączyli? Czy niektóre koty po prostu odeszły? – miał nadzieję, że to była znana kwestia, o której Łabędzia Gwiazda zapomniał wspomnieć, a nie coś czego należało domyślać. Miało sens by wszyscy pozostali w Klanach – chyba na wizję od Gwiezdnych nie mogli obrócić się ogonem i uznać, że to głupie?? Że lepszy ten rozlew krwi?? – O, no to brzmi jakby zostało dodane. Chyba mogło, bo na początku nikt raczej nie myślał o przyjaźniach, mieli dużo do zrobienia... – zawsze go dziwiło jaki długi był ten punkt, na początku sprawiał mu trudności, gdy starał się go wykuć słowo w słowo. – O, a co z tym? Z tym że zwierzyna zabijana jest tylko po to by się posilić, podziękuj za jej życie Gwiezdnemu Klanowj? Chyba też mogło być od początku?
Starał się ignorować myśl, że tak krok po kroczku to cały kodeks zaraz przedstawią jako jego pierwszą edycję. Nawet jeśli nie wiedział czy prawidłowo myślał, widział aprobatę w niebieskich oczach. Przez moment mógł porozmawiać z przywódcą jakby mógł powiedzieć coś nowego, coś czego kot z ponad setką księżyców doświadczenia jeszcze nie słyszał.
Dziwaczna myśl. Ale podobała mu się.
Zastanawiał się nad spytaniem Łabędziej Gwiazdy czy myślał, że Nocny Szkwał spróbuje zbliżyć do siebie Klany. Ale to wiązałoby się z założeniem, że Łabędź kiedyś umrze. Znaczy, wszyscy kiedyś umierali, oczywiście. Ale to było w przyszłości, nie istniało. A rozmowy o przyszłości sprawiały, że zdawała się być bardziej realna. Zastanawiał nad pytaniem, ale zaraz jego myśli przeskoczyły na zupełnie inny tor. Zjeżył się mimowolnie na grzbiecie.
– Spotkałem dwa razy taką kotkę z Gromu... Zupełnie nie była jak my. I zupełnie nie była miła. Trochę nie lubię patroli przy Gromie przez to... nie wiem jak przy niej zachowywać, a nie chcę przed nią uciekać, bo będzie źle myślała o Rzece. – przyznał spuszczając wzrok. – I takiego kocura z Wichru spotkałem. Też... Też nie był najmilszy. Znaczy nie. Mówił niemiłe rzeczy, ale był miły? Bo ugrzązłem w błocie. I poczekał ze mną na patrol, nie zostawił samego. I nabijał się ze mnie, ale nie okrutnie? Chyba go po prostu bawiło, że utknąłem. Ale nie życzył mi źle.
Gwiezdni, z Gromową dziwaczką sprawa była dużo prostsza, Wichrzaka nie potrafił odpowiednio opisać. Miał wrażenie, że szylkret mówił jedno, a robił drugie.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W