Nie mógł ukryć, że powód do wejścia był nieco dziwny. Gdyby chciał mu złoić zadek - dawno temu by to zrobił. Connor mógł więc faktycznie odchodzić coraz bardziej od myśli, że ten chciałby się bić. Ani głos, ani postawa na to nie wskazywały. Słowa tym bardziej. Uśmiechnął się lekko, jakoby chciał mu przekazać, że nie musi przepraszać. W końcu, nie było za co...
Zamrugał dwukrotnie, gdzieś w głowie usiłując odwzorować jak daleko mogłoby być teraz osiedle. Chociaż nie potrafiłby wskazać tego bez problemu, to za odległość służyły mu Klanowe granice. Przemierzanie ich było... długie. Więc faktycznie, od osiedla był spory kawał drogi. Gdyby o tym nie myślał teraz, to chyba nigdy nie przeszłoby mu to przez myśl. Lub inaczej - przechodziłoby, bo momentami było mu paskudnie zimno, ale nie odczuwał... tęsknoty za domem, ani nic. W ten sposób o osiedlu nie myślał w ogóle.
- Potrzebuję - stwierdził zaraz, przytakując głową. - Szukam pewnego kota. Nazywa się Szczerbatek, ma krótkie, czarne futro, a z jego pysku wystają dwa kły. Widziałeś go być może? Lub coś o nim słyszałeś?
I tylko z tym chciał pomocy. Sam powrót ni trochę go obchodził przed wypełnieniem powierzonego mu zadania.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W