26.02.2026 19:04
Zaskoczyło ją nieco to, że akurat pierwszym pytaniem, jakie zadała Klacz, było właśnie to. Odpowiedziała uśmiechem. O rany. Te dwa księżyce wystarczyły, żeby na serio zatęskniła za znajomymi mordkami. Czuła przypływ niespodziewanej siły w sobie. Co za zabawne uczucie.
- Nie zdarzyło mi się mieć innego osobistego obrońcy, więc na to wygląda - odparła lekko, samej przypominając sobie ich pierwsze spotkanie. I kolejne. Mina nieco jej zrzedła. Wszystko wydawało się takie odległe. Zastrzygła nieurwanym uchem, nie spodziewając się tak mocnych słów. Bądź co bądź była to Kraśna, więc nie powinno jej to chyba jakoś bardzo dziwić. Ledwie jedna myśl zdążyła przemknąć przez jej glowę, a przed nią ponownie wyrosła kocica. W odruchu bezwarunkowym chciała się przesunąć, ale jej opóźniony zapłon spowodował, że jeszcze stuknęła się czołami z Klaczą. - Ow, och, okej - dodała w odpowiedzi. Nie wiedziała, że przyjaźń wymagała czołowego zderzenia między kotami. Wiedza warta zapamiętania. Brzmiało jak to całe stukanie się nosami z mistrzem jako terminator. Tylko tam się tak robiło publicznie, brr. Czując znów futro na boku spróbowała dopasować się krokiem do... przyjaciółki. Aha, po czołowaniu mogła już tak mówić, prawda?
Zmarszczyła brwi po usłyszeniu nowinek.
- B-brzmi jakby dużo się wydarzyło - mruknęła z obawą, próbując ułożyć sobie wszystko w głowie, kiedy zaczęło ją przytłaczać. To nic. Da radę. - Trzy myśli. Mam trzy myśli - zaczęła po chwili przerwy, a jej oczy błysnęły. - Mogę go poszukać, zanim wrócę do Klanu. Że, że Zasadzki - doprecyzowała szybko. Miała dawne przeczucie, że to się wcale wojowniczce nie spodoba, ale już było za późno, bo mówiła i to całkiem sporo. Weszła na słowną falę. - A z Wojną też mogę pomówić, na pewno się uda - powiedziała z uśmiechem. W głębi duszy wcale nie była pewna, ale bardzo chciała Klaczy udowodnić, że się stara i spróbuje i nie zostawi jej samej na lodzie. Poszłaby z Atakiem do lecznicy i drugi raz, biorąc całą odpowiedzialność na siebie, gdyby mogła. Musiała się wykazać, tak czuła w duchu. - A, mówiłaś o partnerach, więc, więc mogę ci pomóc, albo w przygotowaniu tego spotkania, albo przyjdę z tobą, żeby ci było raźniej - dodała. Chociaż nie mogła przed sobą ukryć, że faktycznie czuła się o tyle wyjątkowa, że do tego czasu Klacz jeszcze się z nikim nie zeszła. Wolała poczekać na swoją przyjaciółkę, zanim zdecyduje o potencjalnym partnerze. A sama Gołąb już sobie zdążyła pomyśleć, że wspomnianego jegomościa będzie należało dobrze prześwietlić. Żeby nie miał złego wpływu na kociaki, ehe.
- Nie zdarzyło mi się mieć innego osobistego obrońcy, więc na to wygląda - odparła lekko, samej przypominając sobie ich pierwsze spotkanie. I kolejne. Mina nieco jej zrzedła. Wszystko wydawało się takie odległe. Zastrzygła nieurwanym uchem, nie spodziewając się tak mocnych słów. Bądź co bądź była to Kraśna, więc nie powinno jej to chyba jakoś bardzo dziwić. Ledwie jedna myśl zdążyła przemknąć przez jej glowę, a przed nią ponownie wyrosła kocica. W odruchu bezwarunkowym chciała się przesunąć, ale jej opóźniony zapłon spowodował, że jeszcze stuknęła się czołami z Klaczą. - Ow, och, okej - dodała w odpowiedzi. Nie wiedziała, że przyjaźń wymagała czołowego zderzenia między kotami. Wiedza warta zapamiętania. Brzmiało jak to całe stukanie się nosami z mistrzem jako terminator. Tylko tam się tak robiło publicznie, brr. Czując znów futro na boku spróbowała dopasować się krokiem do... przyjaciółki. Aha, po czołowaniu mogła już tak mówić, prawda?
Zmarszczyła brwi po usłyszeniu nowinek.
- B-brzmi jakby dużo się wydarzyło - mruknęła z obawą, próbując ułożyć sobie wszystko w głowie, kiedy zaczęło ją przytłaczać. To nic. Da radę. - Trzy myśli. Mam trzy myśli - zaczęła po chwili przerwy, a jej oczy błysnęły. - Mogę go poszukać, zanim wrócę do Klanu. Że, że Zasadzki - doprecyzowała szybko. Miała dawne przeczucie, że to się wcale wojowniczce nie spodoba, ale już było za późno, bo mówiła i to całkiem sporo. Weszła na słowną falę. - A z Wojną też mogę pomówić, na pewno się uda - powiedziała z uśmiechem. W głębi duszy wcale nie była pewna, ale bardzo chciała Klaczy udowodnić, że się stara i spróbuje i nie zostawi jej samej na lodzie. Poszłaby z Atakiem do lecznicy i drugi raz, biorąc całą odpowiedzialność na siebie, gdyby mogła. Musiała się wykazać, tak czuła w duchu. - A, mówiłaś o partnerach, więc, więc mogę ci pomóc, albo w przygotowaniu tego spotkania, albo przyjdę z tobą, żeby ci było raźniej - dodała. Chociaż nie mogła przed sobą ukryć, że faktycznie czuła się o tyle wyjątkowa, że do tego czasu Klacz jeszcze się z nikim nie zeszła. Wolała poczekać na swoją przyjaciółkę, zanim zdecyduje o potencjalnym partnerze. A sama Gołąb już sobie zdążyła pomyśleć, że wspomnianego jegomościa będzie należało dobrze prześwietlić. Żeby nie miał złego wpływu na kociaki, ehe.
![]() | xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆ Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;- xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem I znowu sobie powtarzam pytanie: xxxxxCzy to jest przyjaźń? xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie? x x xixxTrawa Stream xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx] | xxxxxxxxxx |
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: ZKkl6Tk.png]](https://i.imgur.com/ZKkl6Tk.png)