27.02.2026 23:18
Ach! No tak. Nie potrafiła nie westchnąć z rozbawieniem. Czy ktoś inny, poza Kraśną Klaczą, byłby w stanie wygrać Wielki Wichrowy Wyścig? Gołębia Łapa wiedziała, że nawet nie było dla niej powodu startować. I kolejna zima udowodniła jej to znowu, jak beznadziejnym przypadkiem była. Przełknęła jednak szybko własne negatywne myśli, odpędzając je niczym irytujące muchy. Powrót i widok znajomej mordki ucieszyły ją na tyle, że nie miała ani siły, ani zamiaru teraz się tym przejmować. Niech i ten pociąg zderzy się z rzeczywistością już w legowisku tej samej nocy, to już nie było ważne. Po prostu nie teraz.
- Ciekawe - wymamrotała cicho, bardziej do siebie, poddając się krótkiej refleksji na temat kocicy. W żołądku poczuła strasznie dziwne uczucie, takie napierające, jakby właśnie osiedliły się tam emocje, które ciężko jej było rozpoznać i okazać, a objawić się jedynie mogły krótką, niesatysfakcjonującą zadumą. Całe szczęście potem rozproszyła się już sprawą dzieci. Hhhh. - Grozić może, a-ale czy jest w stanie faktycznie zabić? - zapytała, ściszając normalny ton głosu. Zadrżały jej wąsiki, kiedy spojrzała na pointkę. Czy od natłoku problemów zmatowiały jej oczy, czy zawsze były takiego koloru? Nie potrafiła sobie zupełnie przypomnieć. Potrząsnęła głową. - Może... może to nie problem - dodała powoli, usłyszawszy całą historię, nabierając niepewności w swoich słowach. - Może po prostu myśli inaczej i trzeba podejść do niego też i-inaczej - przełknęła ślinę. Może fajnie by było nie porównywać się do prawie-terminatora, który groził całemu Klanowi śmiercią, ale nie potrafiła teraz nie chcieć wziąć części jego zachowania jako swoją odpowiedzialność. Może zobaczył, jak bardzo sobie nie radził i zamiast wziąć jak reszta kociąt jakieś sensowne cechy charakteru od rodzonej matki, to był tak samo zagubiony, jak sama Gołębia Łapa. Na pewno mogła go naprawić! Tak samo jak naprawi siebie, tak. Nie dostanie rangi wojownika, dopóki Zasadzka nie wróci do Klanu Wichru i nie zostanie terminatorem, o.
- O. Okej... - zamilkła na chwilę, kiedy usłyszała o Zaćmieniu. Jakoś się nie bała. Pewnie dopóki go nie zobaczy, znaczy się. Ale nie potrafiła się powstrzymać przed kolejnymi słowami. - No to... no to będę obserwować z oddali i, i jak dasz mi znak, to będę udawać, że przychodzę bo Wojna zatruła się nieświeżą rybą - wymyśliła naprędce w ramach przykładu. Nie potrafiła ocenić, czy jej zależało, czy to była jakaś kontynuacja żartu. Czy to w ogóle był żart???
- Ciekawe - wymamrotała cicho, bardziej do siebie, poddając się krótkiej refleksji na temat kocicy. W żołądku poczuła strasznie dziwne uczucie, takie napierające, jakby właśnie osiedliły się tam emocje, które ciężko jej było rozpoznać i okazać, a objawić się jedynie mogły krótką, niesatysfakcjonującą zadumą. Całe szczęście potem rozproszyła się już sprawą dzieci. Hhhh. - Grozić może, a-ale czy jest w stanie faktycznie zabić? - zapytała, ściszając normalny ton głosu. Zadrżały jej wąsiki, kiedy spojrzała na pointkę. Czy od natłoku problemów zmatowiały jej oczy, czy zawsze były takiego koloru? Nie potrafiła sobie zupełnie przypomnieć. Potrząsnęła głową. - Może... może to nie problem - dodała powoli, usłyszawszy całą historię, nabierając niepewności w swoich słowach. - Może po prostu myśli inaczej i trzeba podejść do niego też i-inaczej - przełknęła ślinę. Może fajnie by było nie porównywać się do prawie-terminatora, który groził całemu Klanowi śmiercią, ale nie potrafiła teraz nie chcieć wziąć części jego zachowania jako swoją odpowiedzialność. Może zobaczył, jak bardzo sobie nie radził i zamiast wziąć jak reszta kociąt jakieś sensowne cechy charakteru od rodzonej matki, to był tak samo zagubiony, jak sama Gołębia Łapa. Na pewno mogła go naprawić! Tak samo jak naprawi siebie, tak. Nie dostanie rangi wojownika, dopóki Zasadzka nie wróci do Klanu Wichru i nie zostanie terminatorem, o.
- O. Okej... - zamilkła na chwilę, kiedy usłyszała o Zaćmieniu. Jakoś się nie bała. Pewnie dopóki go nie zobaczy, znaczy się. Ale nie potrafiła się powstrzymać przed kolejnymi słowami. - No to... no to będę obserwować z oddali i, i jak dasz mi znak, to będę udawać, że przychodzę bo Wojna zatruła się nieświeżą rybą - wymyśliła naprędce w ramach przykładu. Nie potrafiła ocenić, czy jej zależało, czy to była jakaś kontynuacja żartu. Czy to w ogóle był żart???
![]() | xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆ Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;- xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem I znowu sobie powtarzam pytanie: xxxxxCzy to jest przyjaźń? xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie? x x xixxTrawa Stream xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx] | xxxxxxxxxx |
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: ZKkl6Tk.png]](https://i.imgur.com/ZKkl6Tk.png)