02.04.2026 12:45
"Rosnące wokół rośliny" było dość odważnym stwierdzeniem, gdy lwia część przyrody jeszcze smacznie spała. I nikogo nie powinno dziwić, że pierwsza znajoma rzecz, którą szylkretka mogła zauważyć, wcale nie rosła, a została utworzona przez dzielnego pajączka między dwiema większymi skałkami. Cienkie, srebrzyste nici łączyły przytulone do siebie kamienie i były łatwe do przeoczenia, jeśli się ich nie wypatrywało. Ale dla szukających? Pajęcza sieć była wręcz podana na tacy. Gorzej z narzędziami do jej nawinięcia – odpowiednich patyków w zasięgu wzroku nie było wcale.
Mrówczy Szlak: lvl: 5 | S: 8 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 12 | HP: 85 | W: 55
Och, głupi był, g ł u p i. Po co oferował swoje towarzystwo?? Co on sobie wyobrażał? Jasne, wiedział co myślał. Że wyprawy na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki są niebezpieczne, że jeśli coś się Wichrzaczce stanie to jej Klan będzie za daleko by jej pomóc, że samotny kot zawsze był bardziej narażony. Ale co sobie wyobrażał?? Proponując, że to on z nią pójdzie?? W żyłach Gorejącego Krzewu wciąż krążyła krew Popiołka, Popielatej Łapy. A ci byli raczej znani z tego, że nawet gdy próbowali pomóc, to kończyli jako ci, których trzeba było ratować. Jasne, intencje miał dobre i głupio też było się w trakcie wycieczki wycofać, ale tuż po przekroczeniu śmierdzącej nawierzchni, dla srebrnego stało się jasne, że był tu co najwyżej ciężarem. A budzący się ból w zrośniętej łapie jedynie to potwierdzał. Chociaż może to ze stresu. Zauważył, że gdy za dużo się martwił, łapa odzywała się szybciej.
Ale jak, na Gwiezdnych, miał się nie martwić??
Szukali Ślimaczka. Albo ślimaków? Nikogo nie znaleźli, więc nie był pewien czy szukali kota o takim imieniu, czy jednak tutaj pełzały jakieś specjalne mięczaki. Znaczy mieli tu teraz Popiołka, ale nie musieli po niego iść aż tak daleko.
Zamrugał jak świeżo obudzony, gdy kotka się odezwała (chyba wcześniej nic nie mówiła?? Takiego co by mu umknęło??). I równie nieprzytomny. Ale w stresie prędko wracał do chwili obecnej, do zadanego pytania i poprzedzającego go komentarza.
Może lepiej wracajmy, chciał zasugerować. Ale nie mógł być tym smętnym, trzęsącym się żabim bobkiem!!! Nic się nie działo przecież!! Słońce świeciło, nowy krajobraz chyba był całkiem ładny, cisza i spokój, smród Grzmiącej Ścieżki tu już nie docierał.
– Możemy iść – zgodził się słabo. Niedobrze, nie chciał brzmieć jakby szedł tu z pazurami na gardle. – Całkiem tu... ładnie. I można zawsze przyjść znowu, jak będzie ciepło. Sprawdzić czy te skałki faktycznie nadają się do leżenia, czy tylko takie udają. – Jak dla niego Błyszczące Głazy były nieporównywalnie lepsze do tego celu, ale nie mógł zaprosić kolejnego już Wichrzaka do Rzecznego obozu. – Rozglądasz się za czymś? W sensie... wyglądasz jakbyś czegoś szukała, a nie tylko oglądała.
Mrówczy Szlak: lvl: 5 | S: 8 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 12 | HP: 85 | W: 55
Och, głupi był, g ł u p i. Po co oferował swoje towarzystwo?? Co on sobie wyobrażał? Jasne, wiedział co myślał. Że wyprawy na drugą stronę Grzmiącej Ścieżki są niebezpieczne, że jeśli coś się Wichrzaczce stanie to jej Klan będzie za daleko by jej pomóc, że samotny kot zawsze był bardziej narażony. Ale co sobie wyobrażał?? Proponując, że to on z nią pójdzie?? W żyłach Gorejącego Krzewu wciąż krążyła krew Popiołka, Popielatej Łapy. A ci byli raczej znani z tego, że nawet gdy próbowali pomóc, to kończyli jako ci, których trzeba było ratować. Jasne, intencje miał dobre i głupio też było się w trakcie wycieczki wycofać, ale tuż po przekroczeniu śmierdzącej nawierzchni, dla srebrnego stało się jasne, że był tu co najwyżej ciężarem. A budzący się ból w zrośniętej łapie jedynie to potwierdzał. Chociaż może to ze stresu. Zauważył, że gdy za dużo się martwił, łapa odzywała się szybciej.
Ale jak, na Gwiezdnych, miał się nie martwić??
Szukali Ślimaczka. Albo ślimaków? Nikogo nie znaleźli, więc nie był pewien czy szukali kota o takim imieniu, czy jednak tutaj pełzały jakieś specjalne mięczaki. Znaczy mieli tu teraz Popiołka, ale nie musieli po niego iść aż tak daleko.
Zamrugał jak świeżo obudzony, gdy kotka się odezwała (chyba wcześniej nic nie mówiła?? Takiego co by mu umknęło??). I równie nieprzytomny. Ale w stresie prędko wracał do chwili obecnej, do zadanego pytania i poprzedzającego go komentarza.
Może lepiej wracajmy, chciał zasugerować. Ale nie mógł być tym smętnym, trzęsącym się żabim bobkiem!!! Nic się nie działo przecież!! Słońce świeciło, nowy krajobraz chyba był całkiem ładny, cisza i spokój, smród Grzmiącej Ścieżki tu już nie docierał.
– Możemy iść – zgodził się słabo. Niedobrze, nie chciał brzmieć jakby szedł tu z pazurami na gardle. – Całkiem tu... ładnie. I można zawsze przyjść znowu, jak będzie ciepło. Sprawdzić czy te skałki faktycznie nadają się do leżenia, czy tylko takie udają. – Jak dla niego Błyszczące Głazy były nieporównywalnie lepsze do tego celu, ale nie mógł zaprosić kolejnego już Wichrzaka do Rzecznego obozu. – Rozglądasz się za czymś? W sensie... wyglądasz jakbyś czegoś szukała, a nie tylko oglądała.
In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
![[Obrazek: iZiRr60.gif]](https://i.imgur.com/iZiRr60.gif)
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?
╰────── · ☾ · ──────╯
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W