#34
  Może jego mama miała rację i Popiołek naprawdę się do tego nie nadawał? Pośród okolicznej roślinności– nie, właściwie to nawet nie widział żadnej roślinności, poza tą zebraną już przez koleżankę. Jedynie suche, zmarniałe krzewy, trochę kamieni i wystające z zasp źdźbła traw. Musiałby przejść dalej, może wtedy znalazłby coś ciekawego. Może nawet jakieś znane sobie zioło, gdyby miał trochę szczęścia.

Gorejący Krzew lvl: 3 | S: 9 | Zr: 9/11 | Sz: 4/6 | Zm: 7 | HP: 65/65 | W: 53/55


  — Czemu nie? Zawsze to jakaś pamiątka. — Wyszczerzyła się i spojrzała jeszcze raz na ludzkie ozdoby. — Które byś wolał? Zielona właściwie pasowałaby ci do oczu.
  Spojrzała na wojownika, potem na przedmioty i jeszcze raz na wojownika, wykorzystując całe swoje doświadczenie związane z dekorowaniem kociąt. Tak, zdecydowanie lepiej byłoby mu z zielonym. Jeśli Krzew nie oponował, chwyciła niebieską ozdobę w pyszczek... oooh, lawenda!

  — Mohemy iht. — Oświadczyła, niosąc w mordce zebrane liście, kwiaty i łodygi. Śnieg nie służył roślince ale znalazła kilka ładnych sztuk, a przede wszystkim jej łup bardzo ładnie pachniał, no i najwyraźniej był podarunkiem od samej Gwiezdnej. Podziękowała jej w myślach. Niemal od razu ogarnął ją jakiś taki... spokój. Hm. To na pewno też sprawka Gwiezdnych.
  Cętkowany przejął na swoje srebrne barki ciężar targania wszystkich ich zdobyczy, więc trzymając tylko lawendę w pyszczku ruszyła dalej. W stronę jeziora, miała nadzieję, bo przecież kocur chciał łowić. Po drodze rozglądała się za innymi ziołami, a nuż jeszcze na coś trafią?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W