Nie przepadał za chodzeniem tak daleko od miasta, ale Trawa tak bardzo nalegała że chce zobaczyć ten przeklęty cmentarz, że wreszcie się zgodził. Pod warunkiem, że pójdą tam wyłącznie za dnia i że nie będą się rozdzielać. To mógł być błąd, ale już w porządku. Najważniejsze że nie szła sama, bo na to nigdy by się nie zgodził. Trawa pałętająca się sama po nieznajomym lesie, w okolicy klanów? Niby wiedział że umiała walczyć, niby opowiadał że nie wolno przekraczać śladów zapachowych, ale to, co powiedział mu Żejms... Że jakaś kotka z Cienia zaatakowała go bez powodu? Nie, nie było opcji żeby ryzykował.
  Przeprawa przez mostek przebiegła jak zwykle, to znaczy bez żadnych zakłóceń. Już w tym momencie mógł stwierdzić, że siostra wcześniej nie wierzyła mu na słowo jak daleko był tamten cmentarz. A nie mówił? Do przekroczenia mieli jeszcze spory kawałek lasu, wzgórza i te dziwne kolorowe konstrukcje, w których ponoć mieszkały pszczoły. O tej porze jeszcze za wcześnie było na miód, ale mogli sprawdzić po drodze czy i w tym roku tam będą. Miodu nigdy za wiele. Gdyby tylko znaleźli w lesie jeżyn, to było by jeszcze lepiej.
  Do coraz gęstszego lasu dotarli wczesnym wieczorem, mijając tę norę w której kiedyś chował zbierane przez siebie pokrzywy. Niestety ani jego siostra, ani jego bracia nie byli w stanie zidentyfikować tamtych dziwnie pachnących ziół które wtedy zebrał razem z pokrzywą. Może ktoś inny się trafi, na to liczył, a tymczasem wędrował bark w bark z burą kotką, zbliżając się coraz bardziej do Czarnego Ogona. Niedługo miał zapaść zmierzch. Wypadało by znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W