#41
- Nie myślę nad tym jakoś głębiej. Teraz gdy jestem starsza to to i tak nie ma aż takiego znaczenia. - Albo tak próbowała sobie wmawiać, żeby po prostu nie zadręczać się tym, że niektórzy mieli lepiej? I niby mogło być jej źle, w końcu to nie tak, że inni mają gorzej i ona nie może się smucić. Ale jednak... ah, mniejsza. Jest dobrze jak jest.
W zasadzie to nie chciała obrzucać go takimi myślami, że ten się naprzykrza, bo to były kompletnie dwa różne podejścia. Ten rozmawiał, a Karaś się narzucał. - Chyba tylko dlatego, że nagle zniknął. Nie wiemy co się z nim stało, nikt go nie znalazł... ale do ostatniego dnia próbował, tylko, że w kompletnie dziecinny sposób. Wyobraź sobie, że kiedyś do mnie podszedł i na informację, że mam chore oko, powiedział mi, uwaga, "o fajnie ja tez interesuję się chorobami". - Przekręciła oczami. - A innym razem powiedział, że wiele nas łączy, "bo ja nie mam oka, a on nie ma ucha i może byśmy razem poszli na randkę". Myślałam, że padnę, powaga. - Podzieliła się z nim przypadkami, jakie zaserwował jej Karasiowa Łapa i w międzyczasie się z tego śmiała, ale były to żałosne wspomnienia, które nie budziły w niej ciepła, a politowanie na myśl o dzieciaku.
- Yhym, z tym się zgodzę, spotkaliśmy się, ale ja sama postanowiłam się odezwać, żaden Gwiezdny mnie ku temu nie pchnął. - Patrzyła na niego ciekawa, z uśmiechniętymi oczami i nieco większym uśmiechem na prawej stronie pyska, niż lewej, taki asymetryczny, ciekawski uśmiech, z lekko obniżoną jedną z brwi. Bo jego podejście było okej i było interesujące, nic złego w nim nie było. Ale jednak nadal - Łabędzia Szyja nie powiedział jej, żeby odezwała się do Strusia. To ona tego chciała. - Ale może sam fakt, że dziś oboje tu przyszliśmy.... to było coś z góry. - Śmiesznie to brzmiało, tak jakby byli sobie pisani! Ale dopiero się poznali! Cóż, nie szkodzi sobie tak pogdybać. Nic złego nie robią, ani krzywdy nikomu, ani na złość sobie. Miła rozmowa i przemyślenia.
Kurcze, Struś był gotów na poświęcenie swojego czasu specjalnie, żeby sprawdzić dla niej ile czasu musi przygotować i jak do tego podejść. To było... nawet urocze. Podniosła łapkę i zakryła lekki chichot. Pozytywny notabene! - To bardzo miłe z twojej strony. Chętnie przyjmę pomoc. - Mogła powiedzieć, że zaryzykują i sprawdzą, ale w sumie jeśli chciał coś takiego od siebie dać, a wyglądał jakby bardzo chciał to zrobić, to czemu nie?
- Było ich więcej. Są dużo większe od nas, trochę jak duże psy. - Dodała, bo faktycznie nie zawarła w wypowiedzi jak wielkie niebezpieczeństwo stanowiły.
- Oh gdybym ja miała odwagę spytać... szczerze mówiąc moja siostra nie jest zbyt rozmowna i otwarta, nawet do mnie i ciężko mi z nią rozmawiać dłużej, bo mam wrażenie jakby nie chciała... Nie wydaje mi się też, żeby nadawała się na empatycznego medyka i była w stanie pomóc kotu zlęknionemu... ale będzie dobrym zdrowo myślącym, racjonalnie i chłodno kotem w sytuacjach wymagających szybkiej interwencji i spokoju. - Może nie powinna tak o opisywać wad siostry, które zauważała, ale przecież Struś mógłby ją spotkać w każdej chwili i sam by się o tym przekonał. A pochwaliła ją także, więc hej, jest oki. Poza tym to nie każdy był idealny we wszystkim, taka prawda.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W