#38
W trakcie chwili, której żadne z nich nie chciało dać się skończyć, Orion czuł niespotykany spokój. Myśli, które starały wyrwać się do przodu, do problemu końca, były zbyt ciche i nieistotne, by przebić się na pierwszy (czy chociaż trzeci) plan. Jak niby miałby przejmować się komplikacjami tego, co zwiastowała zmiana w zachowaniu Jodły, gdy miał przed sobą potwierdzenie, że jego córka miała się dobrze? Ewidentnie i ona urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą, albo wszechświat zrozumiał wreszcie, że tak wyjątkowe istoty trzeba było chronić. Chociaż sam oriental nie był gotów w pełni zawierzyć Świt w łapki wszechświata i pierwsza racjonalna obawa przebiła się przez ten sielankowy nastrój – czy była tu sama? Nie powinna być sama.
– Ciebie również, nawet nie wiesz jak bardzo – odbił cicho banał, ale i ślepy zauważyłby, że to nie były tylko puste słowa. – Goździka z kwiaciarni, będzie pasował do tych mniejszych, dzikich. I różę, jeśli byś chciała. – Tylko najpierw będzie musiał oskubać ją z kolców. – Zostawiłem je tu gdzieś przed chwilą – uzupełnił jeszcze, ale nie rzucił się na poszukiwania. Nie zdążyłby zresztą, ponieważ kotka go ubiegła i sięgnęła po ozdóbkę z barku. Odetchnął ze szczerym rozbawieniem.
– To prawda, teraz każdy z daleka zauważy jacy jesteśmy podobni – zgodził się, rzeczywiście zauważając teraz cekiny w puchatej sierści. Wcześniej zdawały się być tak naturalnym jej elementem jak pędzelki na uszach, teraz widział w nich coś znajomego. – Widziałem przed chwilą jak te gwiazdki spadały z nieba, wiesz? Śliczny widok, więc gdy popłynęły z nurtem, ruszyłem za nimi. Przyprowadziły mnie do ciebie – podzielił się z koteczką swoją myślą. I musiał przyznać, że żadne spadające gwiazdy w najmniejszym stopniu nie umywały się nawet do zobaczenia Świt po takim czasie. Gdzieś z tyłu głowy zakołatała się także myśl o popielatym futerku, ale szybko zbył to jako zbieg okoliczności. Była żywa, nie miała z tym nic wspólnego.
– Masz tu jakiś przyjaciół, prawda? Nie jesteś całkiem sama? – zapytał ze spodziewaną troską. Na końcu języka miał Ośmiornicę czekającego w Wichrze, ale nie mógł się zmusić do zasugerowania powrotu do złotej klatki. Klan przecież zdążył udowodnić, że nie dbał o swój największy skarb. A jeśli Świt nie tułała się samotnie po świecie to... wybacz, Ośmiornico, Orion nie wspomni, że czekasz.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W