#46
– O widzisz, mogłybyście wspólnie je obserwować. I pozbierać później jakieś piórka do ozdabiania sierści – zauważył oczywiste. Chociaż to nie banalność tego stwierdzenia gryzła orientala. Raczej świadomość, że Świt przecież nie potrzebowała ani wspólnych zainteresowań, ani powiązań rodzinnych by się dogadać z drugim kotem. Nie potrzebowała aranżowania spotkania z Ruletką (które się nigdy nie wydarzy). I żeby nie było wątpliwości – żal nie leżał w tym, że spotkanie sióstr było zbędne, a w samym omawianiu tego, choć Orion nie potrafił precyzyjnie wskazać źródła problemu. Albo nie chciał. Chyba to drugie.
Bura kotka ochoczo przyjęła dla siebie nowe zadanie. Z logicznego punktu widzenia, było to oczywiste, że nie odpuściłaby sobie czegoś tak ciekawego, szczególnie jeśli miało sprawić przyjemność innemu kotu. A jednak jakiś irracjonalny zalążek obawy pojawił się w żołądku kocura, gdy czekał na reakcję. Bo co jeśli Świt chciałaby iść z nim? Co jeśli już by się nie rozstawali? Śmierć nie miała fizycznej formy, którą mógłby pokonać, przed którą mógłby uciekać, byle nie opuścić nigdy córki. Wiedział o tym, ale jakaś egoistyczna część mimo wszystko chciała pozostać tuż obok. Ale tu miała przyjaciół, tu nie było ryzyka, że zostanie nagle sama. Nie powinien zastanawiać się co jeśli. Co jeśli przesunąłby odrobinę spotkanie z morzem, albo zabrał Świt, ale nie ze sobą, a tak by była w zasięgu wzroku. Co jeśli Jodła po prostu miękła na tej Srebrnej Skórce i czekały go całe księżyce na tym świecie? Księżyce, które mógł spędzić na ponownym odkrywaniu świata we dwójkę.
Zdecydowanie nie powinien o tym myśleć.
– Myślę, że to idealny plan – zgodził się z zadowolonym kiwnięciem łba. Niezależnie od wszystkiego, Trufla zasługiwała na najśliczniejsze sny. Szczególnie teraz, gdy niosła na swoich barkach taki ciężar. Ona, Trufla, która zawsze była tak lekka, że jeden zbyt entuzjastyczny skok i znalazłaby się wśród chmur. Niech chociaż w snach ma szansę ich dotknąć. Zatańczyć ze świetlikami. Poczuć fale uderzające o jej łapy. Niech chociaż tam wciąż będzie wolna.
Czekał cierpliwie na decyzję Świt. Nie tylko z miłości do niej, ale również ze świadomości, że artystów nie należało poganiać, gdy tworzyli. Przechylił jedynie lekko głowę, gdy mu się przyglądała. Był ciekaw co widziała, gdy na niego patrzyła. Jednocześnie wystarczająco obawiał się tej wiedzy, by nie spytać o to nigdy. Za cynamonowym uchem wylądowała drobna wiązanka, zamiast pojedynczego kwiatka. Zerknął w górę, chociaż więcej zobaczył oczami wyobraźni niż w rzeczywistości. Po chwili powrócił uwagą do kotki.
– Jest idealna, dziękuję – mruknął szczerze, stukając się lekko z burym czołem. – Rozwinął ci się zmysł estetyczny przez ten czas.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W